Dyktat producenta

Zdaniem Andrzeja Gantnera, członka zarządu Polskiej Federacji Producentów Żywności, fakt, że dzięki osłabieniu się złotego producenci zyskali nowe rynki zbytu dla swoich towarów, powoduje, że nie muszą się już skupiać na walce o rynek wewnętrzny.

– To ratuje ich przed walką cenową na krajowym rynku – uważa Andrzej Gantner.

Podwyżki cen w hurcie coraz bardziej widoczne są w detalu. Już nawet największe sieci handlowe mają trudności z wynegocjowaniem niskich cen u swoich dostawców.

– Jeżeli rośnie cena rynkowa danego produktu, np. z powodu ograniczonej dostępności, to nasze możliwości negocjacji z dostawcą tego produktu są ograniczone. Ostatni przykład dotyczy cen mięsa wieprzowego. Są jednak produkty, które wyraźnie tanieją, np. nabiał – wyjaśnia Michał Kubajek z biura prasowego Tesco Polska.

Zmiany cen na półkach sklepowych nie zawsze wynikają z decyzji samych producentów. Duży wpływ na nie mają też dystrybutorzy.

– Odnotowane w naszych segmentach podwyżki producentów w lutym i marcu dotyczą tylko niektórych produktów i wyniosły ok. 1–2 proc. Absolutnie nie rekompensuje to wzrostu kosztów produkcji, na które składają się podwyżki cen energii, opakowań oraz surowców importowanych – zauważa Joanna Bancerowska, rzecznik prasowy Agros Nova.

Według niej, dodatkowa trudność to oszacowanie tegorocznych plonów oraz kursu euro i dolara, który wpływa na ceny surowców importowanych, w tym opakowań.

– Nie można więc odpowiedzialnie wyrokować w sprawie przyszłych cen, a tym bardziej zagwarantować, że podwyżek nie będzie. Na pewno chcielibyśmy ich uniknąć, bo w trudnych kryzysowych czasach cena jest najbardziej wrażliwym elementem strategii rynkowej. Mamy świadomość, że gdy konsumenci oszczędzają i spada dynamika sprzedaży żywności, każda podwyżka hamuje popyt – zapewnia Joanna Bancerowska.

Czeka nas stabilizacja

Według Krystyny Świetlik ceny żywności będą rosły jeszcze przez dwa, trzy miesiące. W lecie ich dynamika powinna wytracać tempo – co jest efektem sezonowym.

– Tendencje z pierwszych miesięcy tego roku będą się utrzymywały do końca półrocza. Ale już w kolejnych miesiącach dynamika cen powinna spadać. Zadziałają czynniki spadającego popytu – uważa ekspert IERiGŻ.

Według niej na koniec półrocza ceny żywności średnio będą wyższe o około 5 proc. niż te z końca ubiegłego roku. Na koniec 2009 roku ten wzrost może wynosić 3,5–4 proc.

Krystyna Świetlik dodaje, że wszelkie prognozy wzrostu cen obarczone są dużym błędem, bo jest zbyt wiele zmiennych, które trudno przewidzieć. Choćby pogoda.

– Czynnikiem ryzyka jest też kurs walutowy czy ceny paliw. Jeśli złoty zacznie się umacniać, a zbiory będą porównywalne z ubiegłorocznymi, ceny się ustabilizują – dodaje.

Podobnie uważa Andrzej Gantner.

– Ze względu na niedobór żywności nie tylko w Polsce, ale i na świecie, nie liczyłbym na spadek cen, a właśnie na ich stabilizację. Można jej oczekiwać już w II półroczu – uważa.