Urząd Regulacji Energetyki ma jeszcze tylko niecały miesiąc na udzielenie odpowiedzi Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu w sprawie wniosku o podwyższenie cen gazu ziemnego od początku IV kwartału. Nie wiadomo dokładnie, jakiej podwyżki hurtowych cen gazu domaga się krajowy monopolista. Spółka informowała jedynie, że nowa taryfa oznaczałaby średni (dla wszystkich klientów) wzrost całkowitych opłat (paliwo gazowe + abonament + stawki sieciowe) o ok. 17,4 proc. oraz średni wzrost opłat w obrocie (paliwo gazowe + abonament) o ok. 23,1 proc.

Sławomir Hinc, wiceprezes PGNiG ds. finansowych szacował, że wnioskowana przez spółkę zmiana taryfy powodowałaby wzrost miesięcznych rachunków dla odbiorców indywidualnych zużywających gaz do podgrzewania posiłków o około 2 zł i 20 groszy. Dużo boleśniej wzrost cen surowca odczuliby najwięksi konsumenci gazu - spółki nawozowe.

- Wzrost cen gazu najbardziej odbiłby się na wynikach Zakładów Azotowych Puławy, gdzie koszty zakupu gazu to 40-45 proc. kosztów produkcji. W przypadku Zakładów Chemicznych Police jest to około 25 proc., a Azotów Tarnów kilkanaście procent - mówi Ludomir Zalewski, analityk DM PKO BP.

Marcin Gontarz, analityk UniCredit CAIB szacuje, że gdyby ceny gazu wzrosły od 1 października średnio 17,5 proc., to zysk spółki spadłby o 1.

- Gdyby podwyżka weszła w życie we wnioskowanej wysokości już od początku IV kwartału, to prognozowany przez nas zysk Puław wyniósłby 184 mln zł, przy założeniu braku zmian w innych założeniach - mówi Marcin Gontarz. Zastrzega, że prognoza wyników Puław na rok obrotowy 2008/2009 (245 mln zł zysku netto) zakłada już, że ceny gazu ziemnego wzrosną od 1 stycznia 2009 r. o średnio 10 proc.

Analitycy podkreślają, iż ceny nawozów są bardzo wysokie, co sprawia, że nawet relatywnie wzrost kosztów zakupu gazu nie zachwieje rentownością spółek nawozowych.

- W przypadku cen nawozów nasze prognozy znajdują się około 20-40 proc. poniżej obecnych cen rynkowych, ich podwyższenie mogłoby więcej niż zrekompensować wyższe koszty zakupu gazu - mówi analityk UniCredit CAIB.

Z drugiej strony za brak podwyżki cen gazu, pozwalający zakładom azotowym uzyskać dodatkowe zyski, zapłaci dostawca.

- Jeśli podwyżka nastąpi dopiero od przyszłego roku, to mocno odbije się na tegorocznych wynikach PGNiG - mówi Ludomir Zalewski.

Prawdopodobieństwo wejścia w życie proponowanych taryf od 1 października nie jest duże. Przedstawiciele URE zapowiadali po podwyżce cen gazu w kwietniu, że nie przewidują kolejnych wzrostów cen przez najbliższe 12 miesięcy. Ponadto cena ropy i produktów ropopochodnych na światowych rynkach, od których uzależnione są koszty importu gazu, spadają, a URE nie ma mechanizmu przymuszenia PGNiG do obniżki cen gazu.