Dane o płacach okazały się zgodne z rynkowymi oczekiwaniami - na tyle właśnie wskazywała ankieta agencji Bloomberga. W przypadku zatrudniania informacje podane przez GUS były lepsze od prognoz ekonomistów, które mówiły o wzroście na poziomie 4,5 proc.

- Ciężko oczekiwać, by już w tych danych było widać oznaki spowolnienia gospodarczego. Jeżeli chodzi o rynek pracy, to zmiany nie następują tu tak szybko, dlatego stosunkowo wysokiej dynamiki możemy spodziewać się w kolejnych miesiącach - mówi Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku.

GUS wczoraj nie poinformował, w jakich sektorach pensje wzrosły najsilniej - dane zostaną opublikowane pod koniec miesiąca. W przypadku zatrudnienia dynamika obniżyła się w porównaniu z czerwcem, kiedy to wyniosła 4,8 proc.

- Są to dane zbieżne z tym, co widzimy w badaniach koniunktury. W ciągu kolejnych miesięcy, wraz ze spowalniającą gospodarką, firmy będą coraz wolniej zatrudniać nowych pracowników - ocenia ekonomista BRE Banku.

Na razie jednak w ujęciu miesięcznym wzrost zatrudnienia wyniósł 0,2 proc., co ekonomiści interpretują jako sygnał świadczący o nadal dobrej kondycji gospodarki.

Co zatem zrobi RPP? Z jednej strony, dane sugerują osłabienie gospodarki (niższa produkcja przemysłowa, słabszy eksport), z drugiej, inflacja jest nadal wysoka, a szybko rosnące pensje nie pomogą w spowolnieniu wzrostu tempa cen.

- Dane o płacach są interesujące, ponieważ rynki finansowe przestały wyceniać kolejne podwyżki stóp procentowych w Polsce, czego efektem było m.in. obserwowane w ciągu ostatnich dwóch tygodni osłabienie złotego - mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku.

Tymczasem informacje GUS to amunicja dla jastrzębich członków RPP, czyli tych, którzy są zwolennikami podwyższania stóp procentowych. Zdaniem ekonomistów stopy jednak nie wzrosną w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

- Nadal oczekujemy, że RPP wstrzyma się z podwyżką stóp w sierpniu, a zdecyduje się podwyższyć stopy we wrześniu, w reakcji na sierpniową inflację powyżej poziomu 5 proc. - mówi Maja Goettig, starszy ekonomista w BPH.

Wczoraj w TVN CNBC jeden z kluczowych członków RPP - Jan Czekaj - powiedział, że wysoka dynamika płac może być jednym z czynników przemawiających za podwyżką, ale z drugiej strony podkreślił, że Rada będzie czekała na dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży, tak by sprawdzić, co dzieje się z gospodarką.

Dane o wzroście produkcji w lipcu zostaną opublikowane już w środę, a o sprzedaży detalicznej na początku przyszłego tygodnia. Zdaniem ekonomistów na razie jednak nie widać, by w gospodarce doszło do załamania.

- Na razie jedynym negatywnym czynnikiem wpływającym na wzrost PKB jest eksport, którego ujemny wkład we wzrost gospodarczy będzie się powiększał - mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Słabszy eksport to wpływ mocnego złotego i spowolnienia gospodarczego na świecie. A już za niecałe dwa tygodnie GUS poda dane o wzroście PKB w II kwartale. Według prognoz GP wzrost wyniósł 5,6 proc. wobec 6,1 proc. w I kwartale.

3229 zł wyniosło przeciętne wynagrodzenie w firmach w lipcu

5,4 mln liczba zatrudnionych w lipcu w przedsiębiorstwach