Banki wykorzystują ostatnią poprawę koniunktury na rynkach kapitałowych i kuszą klientów lokatami uzależnionymi od wzrostu indeksów giełdowych. Takie produkty pojawiły się w ostatnim czasie w ofercie kilku banków.
Jeszcze do niedawna trudno było znaleźć na rynku lokaty strukturyzowane, w wypadku których zysk rósłby wraz z wzrostem krajowych lub zagranicznych indeksów giełdowych. Było to związane po prostu z niewiarą większości inwestorów w takie wzrosty – zauważa Paweł Majtkowski, analityk finansowy firmy Finamo.
Takim lokatom nie tylko nie sprzyjała giełdowa bessa, ale także polityka depozytowa samych banków. Rozpoczęta jesienią 2008 r., wojna na depozyty wywindowała bowiem oprocentowanie tradycyjnych lokat w okolicę 10 proc., podczas gdy na rynkach akcji o takich stopach zwrotu do niedawna można było tylko pomarzyć.