Dotychczasowe szacunki z lutego tego roku zakładały spadek PKB na poziomie 2,25 proc.

W 2010 r. władze w Berlinie oczekują jednak lekkiego wzrostu gospodarczego na poziomie 0,5 proc.

Oczekiwania rządu na przyszły rok są nieco bardziej optymistyczne od przedstawionych w zeszłym tygodniu szacunków wiodących instytutów badań gospodarczych w Niemczech, które spodziewają się w 2010 r. spadku PKB na poziomie 0,5 proc.

Minister gospodarki Karl-Theodor zu Guttenberg ocenił na konferencji prasowej, że niemiecki rynek pracy odczuje w tym i przyszłym roku konsekwencje kryzysu gospodarczego.

Liczba osób pozostających bez pracy wzrośnie w 2009 r. o 450 tys. - do 3,7 mln, zaś w 2010 o dalsze 900 tys. - do 4,6 mln - zakłada nowa prognoza rządu.

Według Guttenberga oczekiwana recesja gospodarcza związana jest przede wszystkim z załamaniem niemieckiego eksportu, który w 2009 r. zmniejszy się o 18,8 proc. W przyszłym roku poziom eksportu powinien się jednak ustabilizować (wzrost o 0,9 proc.).

Najważniejszym wyzwaniem pozostaje dalsza stabilizacja sektora bankowego i finansów, niezbędna, by Niemcy mogły powrócić na ścieżkę wzrostu gospodarczego - ocenił minister gospodarki.

"Dlatego konieczne jest rychłe wypracowanie rozwiązania, które pozwoli na wyizolowanie toksycznych aktywów z bilansów banków" - dodał.

Według nieoficjalnych informacji Federalna Agencja Nadzoru nad Usługami Bankowymi (Bafin) szacuje, że wartość problematycznych kredytów i papierów w posiadaniu niemieckich banków wynosi aż 816 mld euro. W maju rząd chce przyjąć projekt ustawy w sprawie utworzenia tzw. złych banków, które przejmowałyby toksyczne aktywa.

Guttenberg ponownie odrzucił możliwość przyjęcia przez rząd trzeciego programu pobudzenia koniunktury gospodarczej. Przyjęte dotychczas dwa programy opiewają w sumie na około 80 mld euro.