Według urzędu, ujemna wartość pozostałych walutowych instrumentów pochodnych wyniosła ok. 4,7 mld zł, co oznacza spadek o ponad 45 proc.

"Ujemnej wyceny transakcji nie należy utożsamiać ze stratami firm. W przypadku pozycji zabezpieczających (a 80-85 proc. przedsiębiorstw zawierało transakcje o charakterze zabezpieczającym), negatywna wycena instrumentów pochodnych jest równoważona przez wyższe, po przeliczeniu na złote, przychody z eksportu" - podkreśla urząd w komunikacie.

UKNF poinformował, że ujemna negatywna wycena z tytułu transakcji pochodnych może zmaterializować się w postaci straty w ogólnym wyniku danego przedsiębiorstwa, jeśli transakcje miały spekulacyjny charakter lub obniżyły się wpływy z eksportu przedsiębiorstwa.

"Udział klientów zawierających transakcje spekulacyjne nie przekracza 10 proc."

"Zgodnie z danymi otrzymanymi z banków, udział klientów zawierających transakcje spekulacyjne nie przekracza 10 proc." - zapewnia urząd.

Według regulatora widoczne są skutki podjętych przez UKNF działań nadzorczych. Polegały one na wskazywaniu bankom potrzeby ograniczenia ryzyka finansowego klientów i swojego ryzyka kredytowego, rozwiązywania sporów z klientami na drodze negocjacji oraz restrukturyzacji zobowiązań.

W okresie, gdy złoty umacniał się, przedsiębiorstwa sprzedające swoje usługi bądź towary za waluty obce, w obawie przed zmianami kursowymi, zawierały z bankami umowy o tzw. opcje walutowe. Firmy miały się w ten sposób zabezpieczyć przed ryzykiem kursowym. Gdy złoty się osłabił, banki skorzystały z możliwości kupna waluty w ramach opcji, co w wielu przypadkach postawiło firmy w trudnej sytuacji.

Nie zawsze jednak umowy z bankami służyły jedynie do zabezpieczenia kursowego np. dla firm zajmujących się eksportem. Z opcji korzystały również firmy, które nie zajmowały się tego rodzaju sprzedażą, a umowy okazały się dla nich także niekorzystne.