Komisja Europejska postępowanie przeciwko TP wszczęła po kontroli przeprowadzonej we wrześniu 2008 r., gdy urzędnicy komisji weszli do siedziby zarządu spółki w Warszawie. Analogiczną kontrolę na Słowacji KE przeprowadziła w styczniu 2009 r. W obu przypadkach KE podejrzewa, że operatorzy ograniczają lub wręcz uniemożliwiają konkurencję na rynku szerokopasmowego dostępu do internetu, a także na innych rynkach telekomunikacyjnych.

W październiku 2008 r., po ujawnieniu, że kontrola KE miała miejsce, TP informowała, że nie zgadza się z zarzutami nadużywania pozycji dominującej na rynku szerokopasmowego internetu.

– Wszczęcie postępowania nie oznacza, że Komisja posiada jednoznaczne dowody potwierdzające, że doszło do naruszenia przepisów, lecz jedynie wskazuje na to, że Komisja potraktuje te sprawy priorytetowo – wyjaśnia KE w swym poniedziałkowym komunikacie.

– Deklarujemy chęć kontynuowania współpracy z Komisją i udzielenia wszelkich informacji, niezbędnych dla wyjaśnienia ewentualnych zastrzeżeń – mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik TP.

Termin zakończenia dochodzenia w sprawie zachowań antykonkurencyjnych nie jest określony. Czas jego trwania zależy od wielu czynników, w tym złożoności danej sprawy, stopnia współpracy z Komisją zainteresowanych przedsiębiorstw oraz skorzystania z prawa do obrony.

W Polsce KE bada ewentualną odmowę dostępu do usług bitstream access (hurtowy dostęp do internetu, tzw. BSA) oraz dostępu do lokalnej pętli abonenckiej (tzw. LLU).

Komisja zapowiada, że dokona analizy zachowań TP, sprawdzając, czy nie utrudniają one innym operatorom świadczenie usług szerokopasmowego dostępu do internetu z wykorzystaniem BSA lub LLU.

Komisja zbada również inne możliwe pozacenowe działania dotyczące hurtowych usług szerokopasmowego dostępu do internetu, mogące ograniczać możliwości skutecznego konkurowania z TP.