Przewidywany spadek PKB dla nikogo nie był niespodzianką, mimo że oznacza najgłębszy kryzys gospodarczy w Niemczech w okresie powojennym. Także wcześniejsze prognozy mówiły o znacznym skurczeniu się niemieckiej gospodarki.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenił w środę, że produkt krajowy Niemiec zmniejszy się w tym roku o 5,6 proc.

Aktualna prognoza rządu, skorygowana w lutym, zakłada, że niemiecka gospodarka skurczy się o 2,25 proc. Nowa oficjalna prognoza zostanie przedstawiona 29 kwietnia, ale w środę minister finansów Peer Steinbrueck przyznał, że spadek PKB może w tym roku przekroczyć 5 proc.

Czołowe instytuty gospodarcze przewidują, że w 2010 roku sytuacja się poprawi, ale PKB jeszcze spadnie, choć tylko o 0,5 proc.

Pomimo tych negatywnych szacunków instytuty, podobnie jak wcześniej rząd, są przeciwne przyjęciu trzeciego programu antykryzysowego. Z żądaniem opracowania takiego planu - opiewającego na 100 mld euro - wystąpili związkowcy, ostrzegając nawet przed "społecznymi niepokojami" w związku z recesją.

Zarówno Steinbrueck, jak i minister gospodarki Karl-Theodor zu Guttenberg ocenili jednak, że kolejny program antykryzysowy nie miałby sensu i nie jest potrzebny.

Zdaniem ministra finansów wszelkie pogłoski o trzecim planie pobudzenia koniunktury negatywnie wpływają na realizację dwóch poprzednich, opiewających w sumie na ponad 80 mld euro. "Ich efekty nie są jeszcze głęboko odczuwalne" - ocenił.

Instytuty gospodarcze zwracają uwagę, że przyjmowanie kolejnego programu ożywiania koniunktury jest nie do przyjęcia w kontekście możliwego do przewidzenia wzrostu deficytu budżetowego. Tylko w razie fiaska dotychczasowych wysiłków w strefie euro należałoby pomyśleć o dodatkowych przedsięwzięciach, skoordynowanych na szczeblu europejskim.

Niemieckie instytuty opowiadają się natomiast za dalszym obniżaniem stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. Wskazują przy tym na załamanie się koniunktury w strefie euro i na niską inflację.

int. arch.