Tylko bonus zachęci

Do tej pory zainteresowanie klientów było znacznie mniejsze. Z najnowszych danych KNF wynika, że konta ma nieco ponad 850 tys. osób i zgromadziło na nich 1,6 mld zł. Można więc oszacować, że pięć lat po wprowadzeniu systemu oszczędności przeciętnego posiadacza IKE wystarczyłyby na 8-9 zł dodatkowej miesięcznej emerytury.

Zainteresowaniu klientów nie sprzyja symboliczna korzyść podatkowa w postaci zwolnienia zysków z podatku Belki, obwarowana do tego wieloma ograniczeniami wyciągnięcia tych pieniędzy bez utraty podatkowego bonusa, przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Nie pomogły nawet ostatnie modyfikacje systemu polegające na znacznym, bo około 2,5-krotnym podwyższeniu limitu wpłat.

- Ostatnio wprowadzony wyższy limit oszczędzania w IKE i uelastycznienie produktu nie spowodowały wzrostu zainteresowania ani wzrostu wpłat. Ulga odłożona daleko w czasie jest mniejszą motywacją do oszczędzania niż ulga w podatku dzisiaj - mówi Agnieszka Rowińska.

Jaki limit

Mało realne jest jednak, żeby wyjściową propozycję Komitetu, czyli limit 12 tys. zł, zaakceptowali posłowie i Ministerstwo Finansów. Sam Komitet do niedawna podkreślał, że limit ma wynosić 12 tys. zł. Teraz w informacjach prasowych zaczął pisać o możliwych widełkach tego limitu między 6 a 12 tys. zł.

- Nasza propozycja ma być podstawą do rozpoczęcia dyskusji na temat zmian w systemie IKE. Ważne jest wprowadzenie mechanizmu ulgi podatkowej, choć im wyższa kwota, tym lepiej - mówi Adam Sankowski, pełnomocnik Komitetu i równocześnie prezes Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych.

Z punktu widzenia instytucji finansowych wyższy limit oznacza większą opłacalność zaoferowania atrakcyjnych podatkowo produktów zamożnym klientom. Do tej pory nie promowały one szczególnie IKE, głównie ze względu na stosunkowo niską marżę, jaką można obłożyć produkty spełniające wymogi ustawy o IKE.

Posłowie mogą obawiać się wsparcia projektu, który da korzyści podatkowe (i spowoduje mniejsze przychody do budżetu) osobom, które są w stanie odkładać 1 tys. zł miesięcznie. Bardziej prawdopodobne jest jego znaczne zmniejszenie proporcjonalne do możliwości przeciętnego Polaka. Dlatego prof. Tadeusz Szumlicz we wspomnianej analizie przyjmuje, że minimalny limit wpłat na IKE mógłby wynosić około 2,4 tys. zł rocznie. Dodaje, że taki limit były wystarczający przede wszystkim dla młodszych przyszłych emerytów (posiadających dłuższy horyzont oszczędzania) i mógłby zadowalać osoby gorzej sytuowane, osiągające średnie wynagrodzenie. Pozostaje jednak problem osób, którym do emerytury zostało niewiele czasu i muszą odkładać wyższe kwoty miesięczne.