Podnoszoną dziś do rangi jedenastej po dekalogu kardynalnej zasady jest konieczność przestrzegania umów (pacta sunt servanda). Została ona zapisana w art. 353 par. 1 kodeksu cywilnego, który mówi, że wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a ten powinien je spełnić.

Druga fundamentalna reguła nazywana wolnością kontraktowania mówi, że stronom zawierającym umowę wolno ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości, czyli naturze tej relacji, ustawie ani zasadom współżycia społecznego (art. 3531 k.c.). Nie ma więc najmniejszych przeszkód, by strony stwierdziwszy, że umowa przestała z jakichś powodów odpowiadać którejkolwiek z nich lub (co praktycznie zawsze jest lepsze) obydwu, zmieniły wybrane postanowienia. Oczywiście znowu obowiązują przy tym wszelkie ograniczenia z art. 3531 k.c.

Są też ograniczenia ustawowe, takie jak wynikające z prawa zamówień publicznych. Zakazuje się bowiem zmian postanowień zawartej umowy w stosunku do treści oferty, na podstawie której wybrano wykonawcę. Wyjątkiem są sytuacje, w których zamawiający przewidział tego rodzaju możliwość w ogłoszeniu o zamówieniu lub w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Wówczas konieczne jest określenie warunków zmiany. Modyfikacja dokonana wbrew zasadzie jest nieważna (art. 144 p.z.p.). I gdyby nawet nastąpiła, prezes Urzędu Zamówień Publicznych może wystąpić do sądu o stwierdzenie nieważności takiego kontraktu (art. 145 ust. 2 pkt 3 p.z.p.). Nie prowadzą natomiast do zmiany warunków kontraktu wady oświadczenia woli. Powodują one nieważność umowy. Podobnie jak skutki niewykonania zobowiązań to z prawnego punktu widzenia zupełnie inna kwestia.

To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Gazety Prawnej.