Komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes podkreśliła, że pomoc udzielona przez państwa członkowskie była potrzebna, pozwoliła bowiem na uniknięcie załamania systemu finansowego UE, a w każdym przypadku KE narzuciła surowe kryteria.

"Nasze interwencje i czasami surowe warunki, jakie stawialiśmy, zapobiegły popadnięciu państw członkowskich w pułapkę protekcjonizmu i wyeksportowaniu ich problemów do innych krajów (..). Odpowiedzialność za dalszą sytuację ponosi teraz sektor finansowy - musi on uporządkować bilanse i dokonać restrukturyzacji, aby zapewnić sobie możliwość przetrwania na rynku" - oświadczyła.

KE podała też, że faktyczna wysokość przyznanej pomocy jest znacząco mniejsza niż 3 bln euro - opublikowany bilans obejmuje bowiem zarówno środki wypłacane, jak i gwarancje państwowe, które będą uruchamiane tylko w przypadku upadłości banku albo innej instytucji finansowej (np. ubezpieczyciela). Całość takich gwarancji KE szacuje na ok. 2,3 bln euro.

Z zestawienia wynika, że na dokapitalizowanie banków kraje członkowskie wydały blisko 300 mld euro, a na różnego rodzaju środki pomocowe i wsparcie restrukturyzacji - 400 mld.

Szereg krajów krytykowało komisarz Kroes za zbyt surowe podejście do ratowania banków i brak potrzebnej w czasach kryzysu elastyczności. KE po raz kolejny broniła w środę swojego stanowiska, twierdząc, że chodzi jej o integralność unijnego wspólnego rynku i "uniknięcie szkodliwej rywalizacji pomiędzy państwami członkowskimi, jeżeli chodzi o wysokość dotacji".