Kłopoty finansowe firm zajmujących się transportem międzynarodowym spowodowały, że tylko w ciągu pierwszych sześciu miesięcy używane ciagniki staniały o 15 proc.
Od początku roku używane ciągniki siodłowe używane głównie w transporcie międzynarodowym zaczęły tanieć w tempie 1-1,5 tys. euro netto miesięcznie.
- Oznacza to spadek ich wartości ok. 15 proc. od początku roku, a z pewnością nie jest to koniec spadków - mówi Marcin Kardas z EurotaxGlass's.
To brak zainteresowania przewoźników spowodował rozrzut w wartościach wywoławczych pojazdów oferowanych przez komisy. Trafiły tam też auta upadłych firm transportowych (np. Rico) i współpracujących z nimi kierowców.
- Niski kurs euro w stosunku do złotego, zmniejszający zyski firm transportowych, oraz drożejące paliwo, zwiększające koszty, to dwie główne przyczyny stagnacji na rynku samochodów ciężarowych - mówi Marcin Kardas.
Wygląda na to, że międzynarodowi przewoźnicy znaleźli się w poważnych kłopotach.
- O słabej kondycji branży transportowej z perspektywy Euler Hermes świadczy rosnąca liczba zobowiązań wobec branży paliwowej - mówi Zbigniew Korzeniewski, zastępca dyrektora działu windykacji w Euler Hermes.
Wyjaśnia, że większość aut jest kupowanych w leasingu. Ponieważ brak spłaty rat leasingowych powoduje szybkie zajęcie ich podstawowego narzędzia, firmy starają się regulować te zobowiązania w pierwszej kolejności. W razie kłopotów finansowych spóźniają się lub w ogóle nie płacą za paliwo. Liczba takich zobowiązań rośnie w tym roku lawinowo, a dodatkowo są one zazwyczaj trudne do wyegzekwowania.
- W I połowie tego roku dostaliśmy tyle samo zleceń windykacji co przez cały 2007 rok. Wartość takich zleceń w tym czasie była wyższa o 320 proc. w porównaniu z całym ubiegłym rokiem - mówi Zbigniew Korzeniewski.