NFZ zacznie finansować

PROF. WOJCIECH ROWIŃSKI

Wiadomo już, że przeszczepy już wkrótce będzie finansować NFZ, a nie jak dotąd nasze ministerstwo. Przygotowaliśmy konkretne propozycje zróżnicowania procedur przeszczepiania i ich wyceny. Z tego co wiemy, część zabiegów transplantacyjnych już od lipca będzie finansowana przez fundusz. Chciałoby się wiedzieć jak najwięcej na ten temat.

PROF. JANUSZ WAŁASZEWSKI

Uważam, że potrzeba szybkiego wprowadzania nowych rozwiązań organizacyjnych nie budzi wątpliwości. W krajach, gdzie skupiono się głównie na tworzeniu stanowisk koordynatorów, pozyskuje się więcej narządów. Natomiast akcje edukacyjne, choć z pewnością potrzebne, nie przynoszą na razie takich rezultatów. Np. w Wielkiej Brytanii, gdzie na popularyzacje wiedzy o transplantologii przeznacza się do 40 proc. środków na tę dziedzinę, zgodę na pobranie narządów od zmarłego wyraża zaledwie 12 proc. rodzin. Pozostali odmawiają. W Austrii na edukację społeczeństwa wydano 150 mln euro i nie dało to oczekiwanego rezultatu. Natomiast tam, gdzie jest właściwie uregulowany tryb postępowania, kompetentni koordynatorzy pobrań, bez względu na ogólny stopień świadomości społecznej i obyczajowość, organów do transplantacji jest więcej. Np. w Hiszpanii, o której już kolejny raz wspominamy, czy we Włoszech. A w krajach skandynawskich, które postrzega się jako nowoczesne, swobodniejsze obyczajowo - mniej. Tak więc, choć Poltransplant był, jest i pozostanie zwolennikiem szerzenia wiedzy o transplantacji, to obecnie trzeba sobie powiedzieć, że trzeba wspierać wprowadzanie w Polsce sprawdzonych rozwiązań. Za wykonywanie funkcji koordynatora należy zapłacić, podobnie jak za opiekę nad organami do przeszczepu. To się opłaca pod każdym względem.

Od czego trzeba zacząć

JACEK PASZKIEWICZ

Warunki rozwoju transplantologii są w naszym kraju rzeczywiście nie najlepsze. Przyczyny są różne. Moim zdaniem, należy zacząć od tego, że za mało pacjentów lekarze kwalifikują do wykonania transplantacji, choć jest dużo chorych, dla których ten sposób leczenia byłby wskazany. Niestety, w wielu szpitalach transplantacja jest nadal egzotyką. Jest wprawdzie większa wiedza na temat tej dziedziny, ale rutyna, sprawy organizacyjne i finansowe nie sprzyjają stosowaniu jej w praktyce. Za mało jest narządów do przeszczepów. Ale nie ma też czynnego ich poszukiwania. Dlatego, istotnie, konieczne jest ustanowienie w szpitalach stanowisk koordynatorów transplantacyjnych, którzy będą wiedzieć o możliwości pobrania organów od zmarłych pacjentów i będą czuwać nad przestrzeganiem określonych procedur. Ministerstwo Zdrowia jest za wprowadzeniem tego rozwiązania. Były już rozmowy o jego finansowaniu. Trwają obliczenia i konsultacje z Ministerstwem Finansów, w których brane są pod uwagę propozycje, jakie prof. Witold Rowiński przedłożył ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu. Wiadomo już, że od połowy roku za pobieranie narządów, ich przeszczepianie będzie płacić NFZ. Dokładniej finansowanie wszystkich rodzajów przeszczepów zostanie do nas przeniesione w dwóch turach. Sadzę, że po tych zmianach także pobieranie narządów zacznie się opłacać. Nowe, uporządkowane rozwiązania, stałe akcje edukacyjne i popularyzacyjne Poltransplantu, studia podyplomowe dla koordynatorów pobrań organizowane przez Polską Unię Medycyny Transplantacyjnej w WUM powinny wpłynąć na zmianę wizerunku transplantologii, zahamować skutecznie kampanie medialne, np. nieodpowiedzialne artykuły o rzekomych zdarzeniach kryminalnych, gdyż przynoszą one fatalny skutek głównie dla chorych czekających na przeszczep.

KRZYSZTOF PIJAROWSKI

Taką edukacją zajmuje się nasze stowarzyszenie od kilkunastu lat. Swoje działania adresujemy głównie do młodzieży ponadgimnazjalnej. Mamy dokładnie opracowany system spotkań i szkoleń. Specjalne książeczki dla nauczyciela, ucznia, tablice edukacyjne. Uważamy, że nadzieję na zmianę zachowawczych postaw wobec przeszczepów dają młodzi. Dla nich np. oświadczenie woli, by po śmierci pobrać ich organy i uratować życie innym nie jest kuszeniem losu, lecz działaniem racjonalnym. Poza tym nierzadko mają oni wpływ na postawy rodziców.

PROF. WOJCIECH ROWIŃSKI

Z własnych doświadczeń wiem, że bezpośrednie spotkania z ludźmi dają dobre rezultaty. Udało się już zainteresować sprawą tworzenia warunków do większej liczby przeszczepów część marszałków i wojewodów, dyrektorów szpitali. Wbrew pogłoskom, nasze działania oficjalnie wspiera Kościół. Są też prowadzone lekcje w wielu szkołach. Wszędzie, gdzie tylko możemy i mamy okazję, tłumaczymy, czym jest pobranie organu od zmarłego i co oznacza dla innego śmiertelnie chorego człowieka. Takim dawcą może być każdy człowiek dobrej woli. Wiek nie jest przeszkodą. Bo ważny jest ten biologiczny, a nie metrykalny. Nie pobiera się narządów od osób z chorobą nowotworową, wirusowym zapaleniem wątroby, schorzeniami zakaźnymi. O tym, jak bardzo potrzebni są dawcy, niech świadczy fakt, że obecnie na przeszczepy czeka 1855 osób.

OPINIA

Prof. dr hab. med. MARIAN ZEMBALA

dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu

Na transplantację narządów trzeba patrzeć przede wszystkim z perspektywy najtrudniejszego chorego, dla którego nie ma już innego sposobu leczenia; nie ma żadnej innej alternatywy, z wyjątkiem otrzymania nowego organu. Jeżeli przeszczepimy mu narząd - będzie żył, jeśli nie zdążymy - musi umrzeć. Odnoszę wrażenie, że w Polsce wielu dyskutujących o problemach współczesnej transplantologii, także lekarzy, mimo iż stanowi ona nasz lekarski dekalog, perspektywę tę odsuwa nieświadomie na dalszy plan i nie przyjmuje do wiadomości faktu, że nadal tak wielu dawców jest niewykorzystanych. Zdają się zapominać, że identyfikacja dawców jest obowiązującym standardem w nowoczesnej medycynie, a nie tylko zawodową obsesją wąskiej grupy transplantologów.