Swoje stanowisko w tej sprawie Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa (GIPH) wysłała w czwartek do ministra środowiska Macieja Nowickiego. Resort zaproponował tak duże podniesienie opłat, bo - w ocenie ekspertów - metan 21-krotnie bardziej wpływa na efekt cieplarniany niż dwutlenek węgla.
Przedstawiciele górnictwa argumentują, że związana z wydobyciem węgla emisja metanu to zjawisko naturalne i nieuniknione, a tylko część gazu udaje się ująć i zagospodarować.
"W przypadku górnictwa węgla kamiennego, wobec braku realnych możliwości ograniczenia emisji metanu w kopalniach, proponowane stawki opłat stanowią wyłącznie dotkliwy podatek dla tej branży, który zupełnie nie może oddziaływać na poziom emisji tego gazu" - ocenia prezes GIPH, Janusz Olszowski.
W ubiegłym roku ze emisję każdej tony metanu górnictwo płaciło 23 grosze. W projekcie nowego rozporządzenia dotyczącego opłat za korzystanie ze środowiska stawkę podniesiono do 4,83 zł za tonę. Przy rocznej emisji przekraczającej 511 tys. ton metanu, oznaczałoby to dodatkowo 2 mln 352 tys. zł. Projekt rozporządzenia będzie teraz konsultowany w ramach rządu.
W ubiegłym roku z górotworu objętego eksploatacją górniczą uwolniło się 878 mln m sześc. metanu
Z danych Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) wynika, że w ubiegłym roku z górotworu objętego eksploatacją górniczą uwolniło się 878 mln m sześc. metanu. Instalacje odmetanowania pracują w 20 kopalniach. W zeszłym roku ujęto w nie 268 mln m sześc., a zagospodarowano energetycznie 165 mln m sześc. Górnictwo musiało więc zapłacić za emisję 713 mln m sześc., czyli 511,3 tys. ton.
Spółki węglowe (głównie Jastrzębska Spółka Węglowa) stopniowo zwiększają ilość metanu, wykorzystywanego do produkcji energii. GIPH zwraca jednak uwagę, że większość gazu ma zbyt niskie stężenie, by móc go efektywnie zagospodarować dostępnymi obecnie technologiami. Górnictwo zabiega też, by energię z metanu zaliczono do tzw. zielonej energii, co zwiększyłoby opłacalność inwestowania w tej dziedzinie.
Przedstawiciele GIPH podkreślają, że górnictwo węgla kamiennego odpowiada zaledwie za kilka procent metanu emitowanego do atmosfery w wyniku działalności człowieka. Większość emisji jest niemierzalna i wiąże się np. z uprawą niektórych roślin, hodowlą bydła czy stratami na liniach przesyłowych i zbiornikach gazu ziemnego.
"W tej sytuacji emitenci metanu spoza górnictwa węglowego nie mogą być w ogóle obciążani przedmiotowymi opłatami, gdyż ich emisji nie da się określić, a przedsiębiorcy górniczy będą ponosić wysokie koszty tylko dlatego, iż zostali zobowiązani do prowadzenia szczegółowego monitoringu zagrożenia metanowego" - uważa Izba, podkreślając że byłoby to sprzeczne z zasadą równego traktowania podmiotów gospodarczych.
Zmniejszenie produkcji węgla w ostatnich latach nie spowodowało znaczącego spadku ilości metanu
GIPH postuluje stworzenie w Polsce zupełnie nowego mechanizmu ustalania stawek opłat za gazy i pyły wyprowadzane do powietrza, który dla podmiotów mających realny wpływ na poziom emisji powinien być bodźcem do jego ograniczenia.
Przedstawiciele górnictwa uważają, że kopalnie powinny nadal płacić za emisję metanu tyle, co za emisję dwutlenku węgla, czyli 0,24 zł za tonę. GIPH opowiada się także za tym, by za metan odprowadzany przez wentylację dla zapewnienia bezpieczeństwa górników, kopalnie nie płaciły w ogóle.
W polskich kopalniach z pokładów metanowych wydobywa się ok. 80 proc. węgla. 44 proc. wydobycia pochodzi z miejsc zaliczanych do czwartej, najwyższej kategorii zagrożenia metanowego. Za najbardziej narażone na tego typu zjawiska uznaje się zakłady Jastrzębskiej Spółki Węglowej (w tym "Borynię") oraz kopalnie Kompanii Węglowej: "Sośnica-Makoszowy", "Brzeszcze-Silesia" i "Szczygłowice".
Zmniejszenie produkcji węgla w ostatnich latach nie spowodowało znaczącego spadku ilości metanu, wydzielającego się z węglowych pokładów. Przeciwnie, zwiększa się liczba kopalń, gdzie występuje zagrożenie metanowe, co wiąże się z eksploatowaniem pokładów położonych coraz głębiej.