Wynika z niego, że budowa gazociągu łączącego Rosję z Niemcami, a omijającego Polskę, zagraża środowisku naturalnemu. Dokument wskazuje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby poprowadzenie go drogą lądową.

Marcin Libicki argumentował na antenie "Sygnałów Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że - jak wynika z analiz - budowa gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego będzie około trzy razy droższa, niż gdyby został on poprowadzony drogą lądową. Ostrzegł, że skutki ewentualnej katastrofy ekologicznej, spowodowanej przez gazociąg, będą odczuwalne przez kilka następnych pokoleń.

Sprawa jest jednak skomplikowana, bo ma ona charakter polityczny

Zdaniem europosła, sprawa jest jednak skomplikowana, bo ma ona charakter polityczny. Powiedział, że w kwestii gazociągu od samego początku widoczne są bardzo silne naciski Rosji poprzez Niemcy. Przypomniał, że były kanclerz Niemiec, Gerhard Schroeder, został szefem rady nadzorczej spółki NordStream, która ma zbudować gazociąg.

Raport w sprawie inwestycji ma być dyskutowany w Parlamencie Europejskim 8 lipca, a głosowany - zapewne następnego dnia. Jak zaznaczył gość "Sygnałów Dnia" konieczna jest również analiza w sprawie gazociągu, którą powinna przeprowadzić niezależna instytucja, wybrana przez państwa członkowskie Unii Europejskiej leżące w basenie Morza Bałtyckiego.