Już teraz ubezpieczycielom udaje się odzyskać ponad 100 mln zł rocznie, żądając od sprawców szkód ich pokrycia w ramach tzw. postępowania regresowego. Ta kwota mogłaby być nawet dwa razy większa, bo przeciętnie około 40-50 proc. postępowań regresowych nie kończy się sukcesem. Tą średnią zaniżają sytuacje, w których regres ma być skierowany do osoby fizycznej, skuteczność spada do 20-30 proc. Najczęściej dotyczy to przypadków, w których sprawcą wypadku jest osoba kierująca pojazdem po pijanemu. Około 80 proc. przypadków, w których towarzystwo żąda pokrycia szkody przez swojego klienta posiadającego polisę OC komunikacyjnego, dotyczy pijanych kierowców. Inną istotną podstawą do regresu jest ucieczka z miejsca wypadku czy jazda samochodem bez prawa jazdy.

Stosunkowo najrzadziej zdarza się, że towarzystwa zarzucają klientom, że nie starali się złagodzić skutków zdarzenia. To towarzystwo musi udowodnić, że klient nie zrobił tego z winy umyślnej lub na skutek rażącego niedbalstwa, a takie spory są zawsze zawiłe i długotrwałe, stąd przy mniejszych szkodach towarzystwa odpuszczają sobie dochodzenie roszczeń. Tym bardziej że nawet w przypadku wygranej często dłużnicy unikają regulowania zobowiązań.

Baza wymusi dyscyplinę

Zanosi się jednak na to, że ubezpieczyciele dostaną do ręki dobry oręż do walki z takimi osobami. Ku końcowi zbliżają się prace nad nowelizacją ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych (ma być uchwalona jeszcze w tym roku). Przewiduje ona m.in., że towarzystwa będą mogły wpisywać dane takich dłużników do baz danych osób nieregulujących swoich zobowiązań na czas. Dla towarzystw to dobra informacja, bo teraz będą mogły częściej dochodzić zwrotu odszkodowań. Teraz często rezygnowały z tego, widząc potencjalne problemy z uregulowaniem roszczeń, nawet po wygranej sprawie. Dla sprawców szkód oznacza to, że coraz częściej będą dostawali wezwania do pokrycia szkód. Będzie to dotyczyło nie tylko wymienionych już przypadków, kiedy np. zalejemy sąsiadowi mieszkanie czy wywołany przez nas pożar zniszczy dom obok. Pokrzywdzony dostanie odszkodowanie, ale jeśli zakład ubezpieczeń będzie mógł wykazać nam winę za to zdarzenie (np. brak konserwacji sprzętu AGD, instalacji elektrycznej czy wodnej), będzie żądał wyrównania wypłaconych kwot. Wybronić się w takiej sytuacji możemy, mając polisę odpowiedzialności cywilnej.

Łatwo z AC

Dobrze to działa przy wypadkach komunikacyjnych, dlatego około 60 proc. wyregresowanych kwot dotyczy odszkodowań wypłaconych z AC komunikacyjnego, gdzie skuteczność sięga 70-80 proc. Tu o dużą skuteczność łatwo, bo zwykle chodzi tu o przypadki, w których poszkodowany kierowca naprawia sobie auto, korzystając ze swojego AC. Jego ubezpieczyciel pokrywa koszty, ale potem zwraca się o ich pokrycie do towarzystwa, które wystawiło OC komunikacyjne sprawcy szkody. Ponieważ OC jest obowiązkowe, a instytucji finansowej trudno uniknąć płatności, postępowanie regresowe łatwo zakończyć sukcesem.

NAJCZĘSTSZE PRZYCZYNY REGRESU

• OC komunikacyjne: sprawstwo w stanie po spożyciu alkoholu, ucieczka z miejsca zdarzenia, brak uprawnień do prowadzenia pojazdu, brak próby łagodzenia skutków zdarzenia

• AC komunikacyjne - zdarzenie, w którym sprawcą jest inny kierowca, pieszy, rowerzysta oraz zwierzęta

• Majątkowe - zalania oraz pożary, w których można wykazać winę sprawcy