Schemat działania jest prosty - przed ogłoszeniem korzystnej dla spółki informacji ktoś wiedząc o tym kupuje akcje. Później, gdy po jej ogłoszeniu kurs walorów rośnie, sprzedaje zyskując na różnicy kursów. Takie działanie to z angielska insider trading, czyli wykorzystanie w obrocie akcjami informacji poufnych. Ponieważ narusza ono równość szans, jest przestępstwem, za które grozi grzywna do 5 mln zł i kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Niestety najczęściej tylko w teorii.

W ubiegłym roku Komisja Nadzoru Finansowego, której jednym z zadań jest właśnie wykrywanie tego rodzaju przestępstw, prowadziła w sumie 58 postępowań wyjaśniających. Dziewięć z nich dotyczyło ujawnienia i wykorzystania informacji poufnej bądź manipulacji kursem. Pięć skończyło się zawiadomieniem prokuratury, trzy zamknięto, a jedno nadal trwa.

- Prowadzimy też wiele czynności sprawdzających, które albo zamykamy nie stwierdzając naruszeń, albo wszczynamy postępowanie wyjaśniające, albo od razu kierujemy zawiadomienia do prokuratury. Nie są one objęte statystyką - informuje biuro prasowe KNF.

Spośród 47 zawiadomień o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa skierowanych do prokuratury w 2007 roku osiem dotyczyło insider tradingu. W całym ubiegłym roku do sądu trafiły tylko trzy akty oskarżenia o wykorzystanie informacji poufnej. W jednym przypadku oskarżenie rozszerzono o podawanie nieprawdziwych lub zatajenie prawdziwych danych w prospekcie emisyjnym.

W tym roku KNF skierował do prokuratury osiem zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poprzez wykorzystanie informacji poufnych bądź manipulacje. We wszystkich prokuratura prowadzi jeszcze postępowania przygotowawcze. W całym 2007 roku zapadł tylko jeden wyrok skazujący. Bez przeprowadzenia rozprawy, na wniosek prokuratora i za zgodą oskarżonego, sąd nałożył 120 tys. zł grzywny. To jednak jedynie wierzchołek góry lodowej.

- Gdy obserwujemy uważnie rynek akcji, często widać podejrzane transakcje przed i po publikacji ważnych komunikatów. Nawet jeśli tylko część to faktycznie przestępstwa, to jest ich sporo. Czasem chodzi o duże pakiety akcji, czasem są one rozproszone - mówi jeden z maklerów.

W niedawno opisywanej przez GP sprawie podejrzenia o insider trading w Ciechu tylko jedna z czterech podejrzanych osób zarobiła na tym procederze 250 tys. zł. Przypadek ten jest dość typowy, bowiem dotyczy podejrzenia o wykorzystanie informacji o podwyższeniu prognozy wyników finansowych Ciechu za I kwartał 2007 r. Wiadomo bowiem, że po opublikowaniu takiej informacji kurs akcji spółki może znacznie wzrosnąć.

KNF bada powiązania osób dokonujących podejrzanych transakcji z tymi, które miały dostęp do informacji poufnych. Śledztwo jest o tyle ułatwione, że wszystkie transakcje giełdowe pozostawiają trwały ślad w systemie bankowym. Gdy nieuczciwy insider kupuje akcje na własny rachunek, sprawa jest prosta. Jednak z reguły chcący zarobić w nieuczciwy sposób są sprytniejsi i zakupu akcji dokonują za pośrednictwem jednej lub nawet całego łańcuszka osób.