Rząd od miesięcy nie jest w stanie podjąć decyzji o podziale uprawnień do emisji CO2 na lata 2008-2012. Blokuje w ten sposób strategiczne decyzje w energetyce czy hutnictwie, bo wiadomo, że uprawnień zabraknie, ale nie wiadomo, ile i jak kalkulować koszty produkcji. Na razie ciągle jest tylko projekt podziału emisji. Eksperci ostrzegają, że proponowany rozdział może zostać storpedowany przez Brukselę.

- Projekt podziału nie spełnia wymogów prawa wspólnotowego, które mówi ze system rozdziału musi spełniać warunek przejrzystości, a dokonana alokacja nie może nikogo dyskryminować. Brak przejrzystych kryteriów i proponowane podziały w sposób ewidentny uprzywilejowują pewne sektory gospodarki i dyskryminują inne - mówi Nina Półtorak z Ernst & Young.

Firma doradcza, która w związku z CO2 wykonała specjalny raport dla hutnictwa, nie wskazuje, które sektory jej zdaniem są dyskryminowane, ale należy się domyślać, że chodzi o te, które straciły część uprawnień na rzecz energetyki, czyli m.in. huty i cementownie.

- Konsekwencją tego, że brak jest kryteriów alokacji i że następuje dyskryminacja niektórych sektorów może być to, że jeżeli podział zostanie przyjęty, tak jak jest projektowany, to uprzywilejowanie niektórych sektorów będzie mogło być uznane za niedozwoloną pomoc publiczną - mówi Nina Półtorak.