Euro 2008 generowało nam dodatkowy ruch z dwóch typów ubezpieczeń assistance: z usług lifestylowych wchodzących w skład pakietów bancassistance do kart kredytowych oraz ubezpieczeń podróżnych, czyli kosztów leczenia i pomocy w razie kłopotów ze zdrowiem - mówi Sonia Kostyszyn, kierownik sekcji podróżnej w Inter Partner Assistance Polska.

Z tych usług w razie kłopotów ze zdrowiem polscy kibice nie korzystali zbyt często.

- To efekt tego, że na przykład doraźna pomoc medyczna przy tego typu imprezach jest dobrze zorganizowana przez organizatorów i klienci nie widzą potrzeby korzystania z assistance - mówi Grzegorz Więcek z Coris Varsovie.

Przy poważniejszych urazach pomoc mogłaby się przydać, bo takie polisy mogą gwarantować organizację transportu medycznego do Polski i pokrycie jego kosztów. W lepszych wariantach, przy przedłużającej się rekonwalescencji w szpitalu, kibic mógłby liczyć na przyjazd kogoś z rodziny, a koszty pokryłby ubezpieczyciel.

Nie było też zapytań o pomoc prawną czy zapłatę kaucji (takie opcje też pojawiają się już w lepszych polisach turystycznych), choć pojawiały się informacje o zatrzymaniu Polaków przez policjantów.

Większy ruch generowali posiadacze prestiżowych kart kredytowych, którzy mieli prawo do usługi typu concigere, czyli osobistego asystenta.

- Nasz klient, polski kibic, zażyczył sobie zamówienia taksówki pod stadion po meczu Polska - Austria. Przed Euro 2008 klienci często pytali o możliwość kupna biletów na wybrane mecze, listę hoteli w poszczególnych miastach, połączenia lotnicze i ich ceny itd. - mówi Joanna Bełza z Europ Assistance.

Ponieważ w zakresie takich polis jest opcja zakupu biletów na różnego rodzaju imprezy, posiadacze takich kart usiłowali tą drogą kupić bilety na Euro 2008 i zamówić zakwaterowanie.

- W niedzielę 15 czerwca mieliśmy prośbę o rezerwację hotelu na poniedziałek. Zdarza się nam, i to dość często, spełniać życzenia klientów w najtrudniejszych sytuacjach, jednak hotel w Klagenfurcie w środku mistrzostw to kwestia nie tyle asssistance co raczej cudownego zdarzenia - mówi Sonia Kostyszyn.

Okazuje się jednak, że asystorzy przydawali się tym, którzy bilety już kupili, ale wciąż czekali na ich dostarczenie.

- Otrzymywaliśmy prośby od zaniepokojonych klientów o monitorowanie stanu zamówienia zakupionych przez nich samych biletów na mecze, gdyż realizacja przesyłki przeciągała się w czasie i istniało prawdopodobieństwo, że bilety nie dotrą na czas - mówi Joanna Bełza.

Wtedy operator dzwonił do sprzedawcy biletów i monitował o terminową realizację zlecenia.