Trwające zawirowania na giełdzie przypomniały inwestorom, że rynki nie zawsze idą do góry. Przez pięć lat prosta strategia buy-and-hold (kup i trzymaj) przynosiła zadowalające stopy zwrotu. Ale od wiosny 2007 r. rosnąca zmienność zwróciła uwagę na ryzyka związane z inwestowaniem. Od tego czasu wzrosty i spadki na giełdach stały się jeszcze gwałtowniejsze. Nie odnosi się to tylko do rynków wschodzących, ale na przykład indeks S&P 500 w latach 2005-2007 potrzebował zwykle od 12 do 24 tygodni, żeby urosnąć o 5 do 12 proc. Od zeszłej wiosny S&P 500 potrzebował tylko siedmiu tygodni, żeby wzrosnąć o 11 proc.

Zmienność dotyczy wielu instrumentów. Nikogo nie dziwią już zmiany cen akcji spółki o 5-6 proc. jednego dnia, oprocentowania obligacji o 25-50 pb lub ropy rosnącej o 5 dolarów na dobę.

Dywersyfikacja jest jedynym rozwiązaniem, które może zredukować ryzyko poniesienia znacznych strat na tak rozchwianych rynkach. Polacy w większości wiedzą już, że inwestując nie należy kupować akcji tylko kilku wybranych spółek, ale należy zdywersyfikować portfel kupując kilkanaście pozycji lub wybierając fundusz inwestycyjny. Niektórzy dzielą swoje środki pomiędzy kilka funduszy inwestycyjnych, dzięki czemu dywersyfikują tzw. ryzyko alfa, czyli tego, że dany zarządzający ma zły dzień, tydzień lub miesiąc. Teraz znaczna część osób zdaje sobie sprawę, że nawet taka dywersyfikacja nie ustrzeże nas od strat, gdy większość polskich akcji będzie tracić na wartości. Kolejnym krokiem byłoby sięgnięcie po inne klasy aktywów, takie jak surowce, nieruchomości, akcje zagraniczne.

Kluczem w budowaniu takiego portfela jest poszukiwanie inwestycji, które charakteryzują się niskim stopniem powiązań. Wysoka korelacja oznacza, że jeżeli jedna inwestycja rośnie, to druga zmieni się podobnie. Niska korelacja przeciwnie - ruchy cen dwóch aktywów są niepowiązane. Prosty przykład, to połączenie surowców, na przykład złota z akcjami. Przy rosnącej inflacji akcje mogą przynieść straty, ale inwestorzy poszukujący bezpieczeństwa i podbijający ceny złota czy też ropy przynajmniej częściowo zrekompensują nam straty. Niestety, korelacje zmieniają się i to, co działało w przeszłości, może nie być już tak dobrym rozwiązaniem za kilka lat. Dodatkowo w czasach kryzysu poziom powiązań wzrasta i znaczna część aktywów porusza się w tym samy kierunku - w dół.

Duże ruchy cen oferują możliwości kupna przecenionych aktywów, ale większość inwestorów oczekuje stabilnych i w miarę przewidywalnych stóp zwrotu. Dla takich osób dywersyfikacja jest najlepszym rozwiązaniem. Biorąc natomiast pod uwagę panującą dużą zmienność na rynku, warto również utrzymywać część środków w gotówce, tak aby można było zareagować, kiedy pojawią się ciekawe możliwości zainwestowania środków.