Silne spadki na początku roku i niepewna przyszłość giełdowych parkietów sprawiają, że wielu inwestorów indywidualnych szuka alternatywnych i przede wszystkim bardziej bezpiecznych form inwestowania. Jedną z możliwości wydają się inwestycje na rynkach surowców i towarów rolnych. Kusi bijąca kolejne rekordy cen ropa naftowa. Analitycy banku inwestycyjnego Goldman Sachs prognozują, że cena ropy sięgnie poziomu 200 dolarów za baryłkę w ciągu dwóch lat. Szacunki te starają się uprawdopodobniać przedstawiciele krajów największych producentów ropy, czyli OPEC.

Podobnie wygląda sytuacja na rynkach towarów rolnych.

- Najbardziej spektakularne skoki cen mogliśmy obserwować w przypadku ryżu oraz pszenicy, które kosztują obecnie na światowych giełdach odpowiednio dwa i pół i dwa razy więcej niż przed rokiem - mówi Paul Polaczek, dyrektor inwestycyjny New World Alternative Investments (NWAI).

Analitycy wskazują, że wzrosty cen będą trwałe ze względu na stale zwiększającą się przewagę popytu nad podażą. Podejmując decyzję o inwestowaniu na obu tych rynkach trzeba jednak pamiętać też o przestrogach drugiej grupy analityków zapowiadającej spadek popytu, a co za tym idzie cen wywołany wysokim ich poziomem. Na korzyść ropy i żywności - tego, że ich ceny będą rosnąć - jest niska komplementarność (możliwość zastąpienia) obu tych towarów oraz ich ograniczona dostępność.

Chętni do zarabiania na ropie i produktach rolnych mają do wyboru fundusze inwestycyjne, produkty strukturyzowane oraz kontrakty terminowe.

Jeśli zależy nam na powiązaniu zwrotu z inwestycji bezpośrednio ze zmianami cen surowców na giełdach towarowych, powinniśmy zainteresować się kontraktami terminowymi, dostępnymi za pośrednictwem tzw. platform transakcyjnych. Dostęp do takich platform dają niektóre domy maklerskie, np. X-Trade Brokers, DM IDM SA, TMS Brokers. Otwierają one możliwość handlu 300 różnymi kontraktami na kilkunastu zagranicznych giełdach. W większości przypadków rachunek inwestowania w ten sposób możemy rozpocząć od 2 tys. zł. Trzeba pamiętać, że gra na kontraktach także wiąże się z ryzykiem, ponieważ ocena perspektyw poszczególnych rynków pozostaje zadaniem inwestora. Dla mniej doświadczonych graczy lepszym rozwiązaniem mogą być surowcowe fundusze inwestycyjne, których strategia opiera się na profesjonalnej analizie rynków prowadzonej przez zarządzających.

- Mankamentem rodzimych funduszy są ich słabe wyniki. Ujemną stopę zwrotu w ciągu ostatnich 12 miesięcy przyniósł zarówno BPH Dochodowych Surowców, jak i Idea Surowce Plus - mówi Paul Polaczek.

Dodaje, że lepsze wyniki odnotowują dostępne w Polsce fundusze zagraniczne, szersza jest też ich oferta. Należy pamiętać o ryzyku walutowym, ponieważ wartości jednostek funduszy są najczęściej wyrażone w dolarach lub euro. Coraz bardziej popularną, a w opinii analityków także najbezpieczniejszą formą zaangażowania na rynkach surowców, są produkty strukturyzowane. Poza gwarancją zainwestowanego kapitału dają atrakcyjną stopę zwrotu niezależną od sytuacji na rynkach kapitałowych.

- Ilustracją może być nasz Energy+. Przez dziewięć miesięcy trwania inwestycji, do 16 maja tego roku, jej wartość wzrosła o ponad 35 proc. w porównaniu ze spadkiem wartości WIG o ponad 19 proc. - wylicza dyrektor inwestycyjny NWAI.

Dodaje, że produkty strukturyzowane są ciekawym rozwiązaniem również dlatego, że pozwalają zaangażować się w rynki niedostępne dla klientów indywidualnych w Polsce, np. rzadkie klasy aktywów, jak uran czy kawa, fundusze hedge lub specjalistyczne fundusze inwestycyjne.