Przez najbliższe trzy tygodnie spodziewamy się wzrostu liczby użytkowników bet-at-home.com o ponad 100 tysięcy graczy, co stanowi niebagatelną liczbę prawie 5 tys. osób dziennie. Polacy będą stanowić znaczny procent nowych graczy - mówi Jochen Dickinger, współwłaściciel i członek zarządu spółki Bet-at-home, jednej z czterech, obok Expekt, Gamebookers i Sportingbet, internetowych serwisów z zakładami bukmacherskimi i trzech sieci STS, Profesional, Toto-mix i Betako.

Wszystkie firmy walczą o pieniądze polskich kibiców podczas Euro 2008, których zainteresowanie zakładami jest ogromne. Według Betako, obroty w kolekturach podczas takich imprez, jak mistrzostwa w piłce nożnej, wzrastają nawet o 100 proc. Z danych Bet-at-home wynika, że zakłady bukmacherskie cieszą się szczególnym zainteresowaniem wśród polskich kibiców. Podczas gdy w roku 2006 liczba graczy z Polski wynosiła 146 tys., w roku 2007 wzrosła już do 375 tys., co stanowi prawie około jedną trzecia wszystkich klientów Bet-at-home.

Dzięki grze polskiej reprezentacji, Polacy wydadzą na zakłady jeszcze więcej. Notowany na frankfurckiej giełdzie Bet-at-home, który planuje wejść też na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, szacuje, że jej obroty w związku z Euro 2008 wyniosą 80 mln euro, a dochód - 4 mln euro.

- Około 40 proc. obrotu i dochodu wygenerują polscy gracze - mówi Jochen Dickinger.

Oznacza to, że Polacy obstawią na sumę około 30 mln euro.

Aby powalczyć o grających kibiców z konkurentami, Bet-at-home wyda na marketing w tym roku około 2 mln euro. Polska jest bowiem jednym z jego najbardziej dochodowych rynków. W ubiegłym roku 375 tys. graczy, stanowiących 37 proc. wszystkich klientów serwisu, przyniosło spółce 20 proc. dochodu, który wyniósł 4,3 mln euro.

Polacy wydają na hazard - związany z piłką nożną, a także innymi dyscyplinami sportu - coraz więcej. W roku 2006 wartość tego rynku wyniosła 8,3 mld zł, podczas gdy w roku 2007 wzrosła już do 10 mld zł. W tym roku, głównie dzięki euro, jego wartość przekroczyć może 12 mld zł.