Zajmująca się mobilnymi płatnościami firma mPay planuje, że za cztery lata jej przychody wzrosną do 1,1 mld zł. W tym roku sprzedaż ma wynieść 3 mln zł. Spółka planuje prywatną ofertę akcji, a potem wejście na NewConnect.

- 20 mln zł, jakie chcemy uzyskać, da nam swobodę działania do czasu osiągnięcia zysków. Jeśli emisja będzie mniejsza, skoncentrujemy się na kilku produktach o najwyższej marży - mówi GP Henryk Kułakowski, prezes mPay.

mPay i Polkomtel wprowadzili jesienią 2007 roku mobilne płatności z wykorzystaniem telefonu komórkowego. Od lutego dostęp do usługi, która dziś pozwala płacić np. za napoje w automacie czy przejazd taksówką, mają klienci P4. Pozostali dwaj operatorzy - PTC i PTK Centertel - nie współpracują z mPay. W grudniu 2007 r. czterej operatorzy ogłosili, że wspólnie wypracują standard mobilnych płatności z wykorzystaniem technologii NFC, a nie - co obecnie oferuje mPay - kodów wpisywanych z klawiatury komórki.

Na rozwój i wdrożenie technologii firma wydała ok. 5 mln zł. Usługi mPay aktywnie wykorzystuje kilka tysięcy osób. Spółka liczy, że w końcu roku będzie ich ponad 200 tys., a w 2011 roku 5,6 mln.

- Zaczniemy promować usługi. Udostępnimy płatności klientom Ery i Orange, uruchamiając dla nich specjalne numery - mówi prezes mPay.

Klienci mPay najczęściej używają komórki do płacenia za parkowanie w Warszawie (usługa dostępna na zasadzie testów). Poza tym doładowują telefony komórkowe na kartę, a także kupują towary.

- Czekając na decyzję władz Warszawy w sprawie wdrożenia naszych rozwiązań, rozmawiamy z innymi miastami. Mamy listy intencyjne - mówi prezes Kułakowski.

mPay negocjuje z władzami miast wprowadzenie mobilnych biletów komunikacji miejskiej. Zaczął oferować doładowywanie kont telefonów na kartę. Konkurencyjne usługi (opłaty za parkowanie i bilety) oferuje w kilku miastach firma moBILET.pl.

SZERSZA PERSPEKTYWA - ŚWIAT

Według firmy badawczej Juniper Research w 2007 roku globalny rynek m-płatności wart był około 2 mld dolarów, a w 2011 roku będzie to już 22 mld dol.