Dywidenda trafia do tych akcjonariuszy, którzy mają akcje firmy w dniu ustalenia prawa do dywidendy wyznaczanym przez walne zgromadzenie (WZA). Jednak z zakupem papierów nie można czekać do tego terminu. Aby akcje były widoczne na rachunku inwestycyjnym w dniu uprawniającym do dywidendy, trzeba kupić je na sesji, której transakcje będą ostatecznie rozliczone właśnie w dniu ustalenia prawa do dywidendy, którą spółki wypłacają jeszcze później - w dniu wyznaczonym przez WZA.

- Akcje pojawiają się na rachunku inwestora po trzech sesjach, to zasada D+3 - mówi Dariusz Marszałek, rzecznik giełdy.

Informacji o ostatniej sesji, na której można kupić akcje uprawniające do udziału w zysku, można szukać m.in. w domu maklerskim. Wyznaczając go samodzielnie, należy brać pod uwagę tylko te dni, w których odbywa się sesja giełdowa, nie wliczając dni wolnych. Akcje, dzięki którym inwestor chce wziąć udział w podziale zysku, powinny zostać w jego rękach do końca ostatniej sesji giełdowej, której transakcje będą rozliczone w dniu ustalenia prawa do dywidendy.

Jednak po ostatniej sesji uprawniającej do zakupu akcji z dywidendą, na następnej kurs odniesienia dla akcji spółki jest pomniejszany o wartość dywidendy przypadającej na jedną akcję. Dobrze widać to na przykładzie spółki TUP, w której dzień prawa do dywidendy wypadł 3 czerwca. Aby transakcja zakupu akcji została rozliczona w tym terminie, akcje trzeba było kupić najpóźniej w czwartek 29 maja. Jedna akcja na zamknięciu kosztowała 13,39 zł. W piątek papiery spółki były po raz pierwszy notowane bez dywidendy, a kurs odniesienia dla jej akcji wyniósł 13,19 zł (o 20 gr niższy niż na poprzednim zamknięciu). Dokładnie tyle wyniosła dywidenda na akcję z zysku za 2007 rok.

Często w oczekiwaniu na dzień prawa do dywidendy kursy spółek rosną i zachowują się lepiej niż reszta rynku i po odjęciu dywidendy nie ma pewności, że szybko wrócą do poprzednich poziomów.

- W TP kurs po odliczeniu prawa do dywidendy nie powrócił jeszcze do poprzednich poziomów. W czasie hossy kursy mogą szybciej odrabiać ten dystans - mówi Paweł Kubiak z DM BZ WBK.