Choć na giełdzie trwa bessa, to już 17 firm przeprowadziło w tym roku pierwszą publiczną ofertę (IPO) i zadebiutowało na warszawskiej giełdzie (GPW). W IPO spółki i ich właściciele zebrali od inwestorów w sumie blisko 1,7 mld zł, z czego gros (839 mln) przypada na Cyfrowy Polsat. Akcje znacznej części tegorocznych giełdowych debiutantów są dziś notowane poniżej ceny emisyjnej. Do wyjątków należą m.in. Optopol Technology i Trakcja Polska.

Z szacunków GP wynika, że w tym roku może jeszcze dojść do 60 IPO - chodzi o spółki, które właśnie prowadzą oferty - wartych łącznie ponad 14 mld zł.

Przeważają i będą przeważać stosunkowo niewielkie pod względem wartości oferty prywatnych spółek. Średnia wartość IPO, które się odbyły w tym roku, to 99,7 mln zł (uwzględniliśmy to, że 90 proc. akcji spółki New World Resources kupili zachodni inwestorzy finansowi i te papiery trafiły na giełdę w Londynie; uznaliśmy, że pozostałe akcje w równych częściach kupili inwestorzy z Polski i Czech).

Nie wszystkim się udało

Z oferty zrezygnowała Hoopla.pl, która wcześniej kilkakrotnie przesuwała jej termin. Spółka ostatnio poinformowała, że 3,5 mln zł pozyska z emisji prywatnej, a potem będzie starała się wprowadzić akcje na NewConnect. Fiaskiem zakończyła się IPO żywieckiego Famedu. Spółka radykalnie zmniejszyła cenę akcji - przez to potencjalna wartość oferty spadła o połowę - a mimo to inwestorzy nie objęli oferowanych papierów. Kilka innych ofert zakończono, ale sprzedano w nich tylko część oferowanych akcji, mimo że ostateczna cena była w większości przypadków niższa niż maksymalna we wstępnych widełkach cenowych. Tak było w przypadku mięsnej spółki Herman, produkującego płyty pilśniowe Hardeksu, działającej w sektorze nowych technologii i mediów spółki K2 Internet, obuwniczej firmy Wojas, producenta kontenerów ZREMB Chojnice czy też działającej w sektorze usług finansowych formy TF SKOK.

Nawet w największej tegorocznej ofercie Cyfrowego Polsatu, spółki notowanej tylko w Warszawie, liczba sprzedanych akcji była mniejsza niż zapowiadano, choć inwestorzy zgłosili chęć kupienia wielokrotnie większej liczby papierów niż oferowano. Zapewne część inwestorów finansowych była gotowa zapłacić mniej niż wyniosła ostateczna cena emisyjna.

Nie wszyscy chcą zaryzykować debiut, wierząc, że oferta przekona inwestorów.

Poczekać na lepsze nastroje

Część spółek, które rozpoczęły oferty, postanowiła je zawiesić. Tylko w ciągu ostatnich dni postąpiły tak trzy firmy. Krosnoglass po raz kolejny zdecydował się przesunąć termin IPO. Powodem były prawdopodobnie niesatysfakcjonujące wyniki budowy księgi popytu. Wcześniej właściciel firmy, giełdowa spółka Krosno, zdecydował, że w ofercie nie będzie sprzedawał akcji. W przededniu rozpoczęcia zapisów IPO zawiesił Hefal Serwis, producent lodowisk i stolarki budowlanej. Oficjalnym powodem są rozmowy z inwestorem strategicznym. W ubiegłym tygodniu ofertę zawiesił MSU, producent podeszew. Jako powód podał sytuację rynkową. Ofertę przesunęła firma budowlana Elmo. Spółka wcześniej obniżyła górną granicę wstępnych widełek cenowych do poziomu minimalnej przyjętej ceny z widełek.

Widząc, co się dzieje na giełdowym parkiecie, niektóre spółki planujące w tym roku debiut postanowiły poczekać. Zapowiadająca w tym roku IPO Emalia Olkusz, producent naczyń kuchennych, poinformował, że odkłada na półkę plany giełdowego debiutu. Z ofert rezygnują też spółki giełdowe. Z planów emisji na zasadach prawa poboru wycofał się Mispol. Zarząd uzasadnił tę decyzję bardzo niską wyceną papierów spółki na giełdzie, silnymi wahaniami rynku i kiepskimi nastrojami na giełdzie. Z tych samych powodów z planów emisji wycofał się też Hyperion.

48 nowych prospektów w KNF

Przesunięcie niektórych IPO na później oraz kiepskie wyniki subskrypcji akcji, a także spadki cen papierów spółek, które już zadebiutowały na giełdzie, nie zniechęcają kolejnych firm do składania prospektów w Komisji Nadzoru Finansowego. Jak nam powiedział Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF, w komisji są w tej chwili prospekty 48 firm planujących IPO oraz 13 prospektów spółek już notowanych.

Giełda i inwestorzy największe plany wiążą teraz z zapowiedzianymi przez Ministerstwo Skarbu Państwa ofertami państwowych spółek. Aleksander Grad, minister skarbu, zapowiedział, że do 2011 roku na giełdę trafią akcje 19 takich firm, a resort nie wyklucza wprowadzenia na GPW kolejnych 11.

- Taka podaż akcji ze strony Skarbu Państwa może przytłoczyć rynek - mówi GP jeden z analityków.

Fundusze inwestycyjne borykają się z umorzeniami jednostek, a zachodni inwestorzy mimo spadku cen nadal nie kwapią się do masowego kupowania akcji.

- Pozostają fundusze emerytalne i inwestorzy finansowi - dodaje analityk.

PRYWATYZOWANE SPÓŁKI NA GIEŁDĘ

Program prywatyzacji zakłada, że na GPW trafią: BGŻ, LOT, PKP InterCity, Enea, PGE, PKP Cargo, Zakłady Azotowe w Tarnowie, Zakłady Azotowe Kędzierzyn, Polskie Towarzystwo Reasekuracji (PTR), Sklejka Pisz, Lubelski Węgiel Bogdanka, Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze Victoria, Katowicki Holding Węglowy, Energa, Tauron, Zakłady Tworzyw Sztucznych Gamrat, Jastrzębska Spółka Węglowa i Kombinat Koksochemiczny Zabrze. A także sama Giełda Papierów Wartościowych.

Większość tych ofert ma odbyć się w latach 2008 i 2009. KNF już zatwierdził prospekt PTR i już rozpoczęły się zapisy na akcje. IPO może mieć wartość 281 mln zł. Giełdowy debiut PTR zaplanowano na 30 maja.

W tym roku spodziewane są też IPO GPW, BGŻ, PGE i Enea oraz Sklejki Pisz i obu zakładów azotowych. Niewykluczona jest też oferta akcji kopalni w Bogdance (500 mln zł). W sumie te oferty warte mogą być 9,5 mld zł

W gronie 11 spółek, które mogą zostać przez MSP upublicznione, są Huta Łabędy, ZGH Bolesław, Elektromontaż Poznań, Centrozłom Wrocław, Centrum Produkcyjne Pneumatyki Prema, ZGM Zębiec, Chemobudowa Kraków, Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych, PW Rzeczpospolita, ZPOW Pektowin oraz Stomil-Poznań.

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

Pierwszy tydzień maja przyniósł ożywienie na światowych rynkach pierwszych publicznych ofert. Według firmy badawcze Dealogic firmy i banki pozyskały od inwestorów 20 mld dol., czyli dwa razy więcej niż zaledwie tydzień wcześniej. Był to najlepszy tydzień od 10 grudnia 2007 r. - Chociaż rynek publicznych ofert akcji pozostaje chwiejny, firmy będące w dobrym stanie i mające sensowną strategię są w stanie uzyskać dziś pieniądze z rynku kapitałowego, a miesiąc temu to jeszcze nie było takie łatwe. Nie chcę być przesadnym optymistą, ale z pewnością dziś mamy się lepiej niż parę miesięcy temu - mówi Financial Times Christoph Stanger, dyrektor w banku Goldman Sachs. Richard Cormack z tego samego banku zwraca uwagę na dużą aktywność na rynku spółek z tzw. rynków wschodzących.

- Rynek ofert publicznych zaczyna się otwierać. Obawy inwestorów w sprawie ryzyka systemowego wreszcie ustąpiły, zmniejszyła się niestabilność rynku - uważa Craig Coben, dyrektor w banku Merrill Lynch.

OPINIA

MICHAŁ MARCZAK

szef analityków DI BRE Banku

Mimo złej sytuacji na giełdzie w tym roku z powodzeniem sprzedały się oferty akcji solidnych fundamentalnie spółek o dobrych perspektywach. Inwestorzy zwracają też uwagę na dyskonto ceny emisyjnej do wycen podobnych spółek na giełdzie. Sądzę, że podobnie będzie w dalszej części roku. Warto pamiętać, że zawsze przed dużymi IPO rynek był słabszy, bo zbierano pieniądze na nowe akcje. Jeśli więc dojdzie do zapowiadanych na ten rok ofert spółek Skarbu Państwa, a zwłaszcza IPO firm z sektora energetycznego i na dodatek utrzyma się obecna sytuacja w funduszach inwestycyjnych (praktycznie nie ma dopływu nowych pieniędzy, a są umorzenia), to rynek poczuje te oferty. IPO akcji spółek energetycznych zapewne wzbudzą zainteresowanie inwestorów zachodnich.