"Złe przepisy, które w tej chwili zmieniamy i biurokratyczny sposób zarządzania (...), to były główne przeszkody (w budowie autostrad). Dlatego postawiliśmy na ludzi młodych, ambitnych, dobrze wykształconych, z doświadczeniem, którzy przewalczą tę złą rutynę" - powiedział premier dziś podczas konferencji prasowej tuż przed wylotem do Peru.

Tusk - pytany o nominację Lecha Witeckiego na funkcję p.o. generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad - powiedział, że rząd doprowadza do zmian personalnych i prawnych po to, żeby państwo nie było bezradne.

Szef rządu ocenił, że "ludzie, którzy rzeczywiście budują (autostrady), muszą mieć możliwie dobrze przygotowane pole od strony prawnej, finansowej". "To jest klucz" - podkreślił.

Zdaniem premiera, Lech Witecki oraz współpracujący z nim zespół młodych ludzi mają doświadczenie antykorupcyjne, doświadczenie w pozyskiwaniu i sprawnym wykorzystywaniu środków europejskich, a o realizowanych projektach myślą nowoczesnymi kategoriami. "To daje szanse na odblokowanie biurokratyczne" - powiedział.

"Umowy czynią państwo bezradnym w negocjacjach z koncesjonariuszami"

Tusk ocenił też, że główny problem obecnego i poprzednich rządów to "skuteczna zmiana pewnych elementów koncesji, które uniemożliwiają uczciwe budowanie autostrad". "Tam gdzie będzie trzeba, państwo zastąpi koncesjonariusza na niektórych planowanych odcinkach (budowy autostrad)" - zapowiedział premier.

"Ktoś, kiedyś, myślę, że zainteresuje się tym prokuratura, podpisał tego typu umowy, które czynią państwo bezradnym w negocjacjach z koncesjonariuszami. Chcemy przerwać ten proces" - zapowiedział premier.

Jak dodał, nie może pozwolić na to, żeby w Polsce budowano autostrady wielokrotnie drożej niż w państwach europejskich. "To nie mogą być najdroższe autostrady na świecie. Dlatego szukamy sposobów, żeby odblokować budowy (autostrad), żeby te inwestycje ruszyły, ale nie na warunkach, które ja uznaję za warunki nie do przyjęcia z punktu widzenia publicznych pieniędzy" - powiedział Tusk.