- Z kursami walut jest jak z cenami gazu. Gdy na rynku idą w górę, odbiorca końcowy też płaci wyższe rachunki. Nasz bank nie posiada ratingu inwestycyjnego i ponosimy wyższe koszty pozyskania pieniądza niż banki należące do zagranicznych grup kapitałowych - przyznaje Łukasza Balda.

Dla klientów sprawa jest jasna: bank podnosi spread, by rekompensować sobie mniejsze dochody z innych źródeł.

- Wysokość spreadów powinna być powiązana z cenami na międzybankowym rynku walutowym, nie odbiegając od cen podawanych w tabeli kursowej stosowanej dla zwykłych transakcji kupna i sprzedaży waluty. Będziemy interweniować, gdyby bank stosował nadmiernie wysokie, nieuzasadnione spready dla produktów kredytowych - zapowiadał w grudniu Andrzej Stopczyński, dyrektor Pionu Nadzoru Bankowego w KNK.

Sytuacja zmieni się od lipca, gdy w życie wejdą nowe przepisy KNF. Nakładają one na banki obowiązek przyjmowania rat kredytowych także w walucie, w której kredyt został udzielony. W przypadku franka średni spread w kantorach i bankowych punktach sprzedających waluty wynosi maksymalnie 20 gr. Jeśli polityka DomBanku nie zmieni się, to od wakacji klienci będą mogli kupić franki w kantorze i zanieść je do banku, oszczędzając na spreadzie.

Zmiany sposobu spłaty kredytu będzie można dokonać niestety tylko raz w czasie obowiązywania umowy kredytowej. Dla osób zadłużonych we frankach małym pocieszeniem jest fakt, że także w wypadku kredytów w euro spread w DomBanku rośnie bardzo szybko. W październiku 2008 r. wynosił on 29 gr, a na początku tego miesiąca już 61 gr.

61 groszy wynosi spread walutowy DomBanku przy kredytach w euro