Europa też musi płacić

Na Starym Kontynencie najwięcej na pomoc dla swoich banków musieli wyłożyć Brytyjczycy. Finansowe wsparcie dla RBS, Barclays'a, HalifaxBank of Scotland i Lloyds TSB kosztowało rząd premiera Gordona Browna już ponad 50 mld funtów. W RBS i Lloyd TSB brytyjski rząd został też większościowym udziałowcem.

Specjalny plan ratowania swoich banków mają też Niemcy. Ustawa o stabilizacji rynku finansowego zakłada udzielenie poręczeń kredytowych dla banków na sumę 400 miliardów euro. Dodatkowo 80 mld przewidziano na bezpośrednie wsparcie zagrożonych instytucji. Rząd Angeli Merkel musiał już tę pulę naruszyć. Za 10 mld euro przejął 25-procentowy pakiet akcji Commerzbanku (łącznie pomoc dla głównego akcjonariusza BRE Banku sięgnęła już 18 mld euro), a kolejne 15 mld euro poszło na wsparcie HypoReal Estate Banku. Głęboko do kieszeni podatników musiały sięgnąć też państwa Beneluksu. Na pomoc dla m.in. ING, KBC i Fortis poszło już ponad 40 mld euro.

Do pomocy swoim bankom przymierzają się też inne kraje UE. Plan wsparcia sektora finansowego opracował niedawno rząd Francji. Na ten cel Francuzi chcą przeznaczyć nawet 300 mld euro. W zeszłym tygodniu po wsparcie dla rządów Włoch i Austrii zwrócił się też największy włoski bank UniCredit i to pomimo lepszych od oczekiwanych wyników finansowych za 2008 rok (4 mld euro zysku), które tylko w dniu publikacji wyników (miniony czwartek) podbiło kurs banku prawie o 17 proc. Według nieformalnych doniesień główny właściciel Banku Pekao liczy na wsparcie rzędu 4 mld euro.