We wtorkowy wieczór poczułem się jak za dawnych lat, gdy raport kwartalny niejednej spółki giełdowej należało traktować z wielką ostrożnością, bo zawierał impresje zarządu na temat wyników finansowych, a nie porządne i twarde dane. Te inwestorzy poznawali dopiero w raportach półrocznych i rocznych przejrzanych przez audytora i w kilku najgłośniejszych przypadkach okazywało się, że zamiast zysku jest strata.

Ostatnie lata przyzwyczaiły mnie do tego, że spółki z WIG20 i aspirujące do tego indeksu publikują wiarygodne raporty kwartalne. Jeśli już coś się potem zmieni - w raporcie rocznym - to niewiele. Tym bardziej źle poczułem się, gdy przeczytałem, że raport roczny PGNiG radykalnie zmienia ubiegłoroczne wyniki gazowej spółki.

Jak poinformowała agencja PAP, zysk netto grupy PGNiG w 2007 roku wyniósł 915 mln zł, a nie jak informowano w raporcie za IV kwartał 2007 r. 1,25 mld zł. Według danych ze skonsolidowanego raportu rocznego zysk operacyjny w 2007 roku wyniósł 851,6 mln zł, a nie 1,3 mld zł, jak spółka informowała wcześniej.

To nie są kosmetyczne zmiany. To duże różnice. Przeczytałem więc list prezesa PGNiG do akcjonariuszy w nadziei, że choć jednym zdaniem odniesie się w nim do tych zmian. Oczywiście był to stracony czas. Nowy, urzędujący od 12 marca 2008 r. prezes tych różnic nie zauważył. Albo uznał, że nie warto o nich w liście do akcjonariuszy wspominać.

Przed laty, gdy zaczęły się cuda raportowe, ówczesny regulator rynku kapitałowego zareagował dość gwałtownie i wszczął wobec kilku spółek postępowanie w sprawie różnic w raportach. W mojej opinii podobne działania powinna podjąć Komisja Nadzoru Finansowego. Jeśli się na to zdecyduje, będzie miała pewien problem - raport kwartalny przygotował inny zarząd niż ten, który się podpisał pod raportem rocznym. W znacznej części zmienił się też skład rady nadzorczej PGNiG.