Wybór Wojciecha Heydela, dotychczasowego wiceprezesa ds. handlu i jednocześnie pełniącego obowiązki prezesa spółki, na szefa największego koncernu paliwowego w kraju został przyjęty z aprobatą zarówno przez ekspertów, inwestorów, jak i przedstawicieli Skarbu Państwa, głównego akcjonariusza spółki. Następnego dnia po ogłoszeniu decyzji rady nadzorczej o wyborze prezesa akcje Orlenu zyskiwały. Zdaniem analityków giełdowych wzrost ten tylko w znikomym stopniu jest efektem wyniku konkursu na szefa spółki. Przyznają jednak, że informacja ma pozytywny wydźwięk.

Bez zaskoczenia

- Informacja o wyborze jest raczej neutralna dla spółki, gdyż PKN jest za duży, żeby jedna osoba mogła decydować o jego wizerunku. Minimalnie pozytywny wydźwięk ma raczej fakt, że zakończył się okres niepewności, i to, że w końcu znamy osobę prezesa - ocenia Paweł Burzyński z DM BZ WBK.

Analitycy podkreślają, że decyzja rady nadzorczej jest odbierana jako deklaracja stabilizacji i ciągłości w kierownictwie spółki.

- Nowy prezes nie musi się wdrażać, bo zna firmę. Jako pełniący dotychczas obowiązki prezesa może bez zwłoki kontynuować trwające projekty. Wybór nie jest zaskoczeniem, bo Wojciech Heydel był wymieniany w gronie najpoważniejszych kandydatów na fotel prezesa Orlenu. Wydaje się, że jest najlepszym z nich, gdyż jest człowiekiem z branży, ma szerokie kontakty i może pochwalić się sukcesami w obszarze, który nadzorował w spółce. Kierowanie handlem detalicznym PKN-u szło mu dobrze, teraz zobaczymy, czy ma jakiś pomysł strategiczny na cały koncern - mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

Na razie Wojciech Heydel nie chce upubliczniać swojej wizji i strategii dla Orlenu. Na spotkaniu z dziennikarzami zapowiedział jedynie, że stawia sobie dwa główne cele. Pierwszym ma być wzrost wartości grupy poprzez podniesienie efektywności, drugim dalsza segmentacja działalności grupy, zwłaszcza w kontekście międzynarodowym. Nowy prezes zapowiedział również weryfikację strategii spółki. Brał zresztą udział w przygotowaniu tego programu.

Nowe warunki

- Proszę jednak zauważyć, że gdy przygotowywaliśmy obecną strategię, ropa kosztowała 67 dol. za baryłkę, a dziś 120 dol. To daje do myślenia - wyjaśnia Wojciech Heydel.

Zdaniem ekspertów nie należy się spodziewać rewolucyjnych zmian w kierunkach rozwoju spółki.

- Wcześniej Wojciech Heydel niewiele mówił o planach strategicznych, więc trudno powiedzieć coś o kierunkach. Na pewno nie będzie ostrych zwrotów w strategii. Pierwsze wypowiedzi wskazujące, że prezes Heydel będzie się skupiał na podnoszeniu efektywności, to dobry sygnał. Na pewno jest tu spory potencjał i warto go wyzyskać, szczególnie w obecnych trudnych warunkach makroekonomicznych - mówi Kamil Kliszcz.

Wśród najważniejszych zadań dla nowego prezesa wymienia uporządkowanie grupy kapitałowej.

- Szczególnie ważne będzie wykorzystanie potencjału efektów synergii powstałej po przejęciu rafinerii w Możejkach - mówi Paweł Burzyński.

- Trzeba też rozstrzygnąć, co dalej z Anwilem. Czy spółka ma pozostać w grupie, czy będzie ośrodkiem konsolidacji w skali kraju, czy też zostanie sprzedany i z Orlenem będzie współpracować tylko na poziomie operacyjnym - dodaje Kamil Kliszcz.

Jego zdaniem wybór Wojciecha Heydela oznacza kontynuację i być może przyspieszenie realizacji projektów tworzenia i rozwoju struktur sprzedaży detalicznej na Litwie, Łotwie i Ukrainie.

- Nowy prezes będzie musiał przekonać inwestorów, że posiada wizję grupy na co najmniej pięć lat. W branży paliwowej sporo się dzieje i Orlen nie możę być bierny - podkreśla analityk DI BRE banku.

- Trzeba zrewidować plan dużych akwizycji w sektorze wydobycia. Nie ma na nie miejsca - podkreślał nowo wybrany szef Orlenu.

Tymczasem eksperci są zgodni, że jednym z najważniejszych zadań dla nowego zarządu będzie uzyskanie dostępu do złóż ropy. Paweł Burzyński podkreśla, że biorąc pod uwagę rosnące ceny ropy i prognozy wskazujące na utrzymanie się tego trendu rozwój wydobycia jest kluczowym zadaniem.

- Spółka powinna dotrzymać zobowiązania, że do 2012 roku 10 proc. przerabianej ropy będzie pozyskiwać z własnych źródeł. Aby to osiągnąć, Orlen musi bardziej agresywnie i szybko działać w dziedzinie wydobycia, czy to poprzez zakup licencji na wydobycie czy też poprzez zakup firm, które je posiadają - mówi analityk DM BZ WBK.

Aktywny uczestnik

Szansą, którą płocki koncern musi wykorzystać, jest projekt rurociągu Odessa - Brody - Płock. W kontekście tego projektu pojawia się koncepcja budowy rafinerii na Ukrainie. Lada moment podobne plany mogą objąć Białoruś.

- Chodzi o to, żeby Orlen nie stał biernie, jak to było dotąd, tylko próbował wykorzystać sytuację. Można to zrobić np. poprzez wymianę aktywów, np. uzyskać dostęp do wydobycia za mniejszościowe udziały w swoich rafineriach - mówi analityk DI BRE Banku.

Zaznacza, że rolą prezesa może być przekonanie właściciela, w tym Skarb Państwa, że takie ruchy i decyzje właścicielskie są konieczne.

- Gdy na granicy z Polską powstanie rafineria, to trudniej będzie przekonać partnera ze Wschodu, żeby kupił np. 5 proc. Orlenu w zamian za dostęp do złóż - podkreśla.

OPINIA

ANDRZEJ NARTOWSKI

prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów

Wybór Wojciecha Heydla, obecnego członka zarządu pełniącego obecnie obowiązki prezesa spółki, na nowego szefa Orlenu daje nadzieję na stabilizację w koncernie. Prezesi i członkowie zarządu w tej spółce zmieniali się bardzo często. Można powiedzieć, że do gabinetu szefa PKN-u prowadzą drzwi obrotowe. Tymczasem Wojciech Heydel nikomu nie wadzi, nie ma powiązań politycznych i jest fachowcem. Dlatego uważam, że ma szanse na przetrwanie jednej lub nawet dwóch kadencji. Najważniejszymi jego zadaniami będzie usprawnienie procesów zarządzania podgrupami w ramach Grupy Orlen oraz pozyskanie stabilnych źródeł ropy dla rafinerii spółki. Wszystko trzeba planować w perspektywie dziesięcioleci, stąd konieczność stabilizacji. Nowy prezes musi opracować strategię na 2020 rok, co jest trudne, bo świat, a szczególnie sytuacja w tym sektorze, zmienia się bardzo dynamicznie.