Start platformy satelitarnej TVP pod koniec 2009 roku jest zagrożony.
Start cyfrowej platformy TVP może się znów przesunąć. Tym razem z powodu źle określonych warunków przetargu na dostawę i uruchomienie satelitarnego multipleksu do nadawania platformy DTH (Direct to Home), jednego z ważniejszych elementów przyszłej platformy cyfrowej. Warunki zakwestionowała wczoraj Krajowa Izba Odwoławcza, do której zwróciła się w tej sprawie Astra Polska, jeden z oferentów. Według spółki warunki przetargu są niejasne - uniemożliwiają przygotowanie oferty i mogą zmierzać do ograniczania konkurencji i zawężenia kręgu potencjalnych wykonawców. Izba przyznała rację spółce, ale nie unieważniła przetargu, lecz nakazała TVP poprawki.
To może przesunąć cały proces nawet o półtora miesiąca. Alexander Oudendijk, wiceprezes SES Astra w Luksemburgu, która namawia TVP do wspólnej budowy platformy, powiedział tydzień temu GP, że najwcześniejszy możliwy termin startu platformy TVP to koniec przyszłego roku. Opóźnienia w przetargu mogą odsunąć ten termin.
- Wciąż jeszcze jest szansa go dotrzymać. Wszystko zależy jednak od sprawnego i profesjonalnego działania TVP - mówi Krzysztof Surgowt, prezes Astra Polska.
To już drugi przetarg w tej sprawie. Pierwszy został unieważniony. Platforma TVP ma być ofertą głównie dla 6 mln gospodarstw domowych, które odbierają telewizję analogową.
Alexander Oudendijk powiedział też, że SES Astra ma poparcie rządu dla pomysłu budowy platformy. Wczoraj nie udało nam się skontaktować z rzecznikiem prasowym TVP w sprawie przetargu. Kilka dni wcześniej w rozmowie z Gazetą Wyborczą Marcin Bochenek, członek zarządu TVP, powiedział, nie było intencją TVP dyskryminowanie jakiejkolwiek firmy.