Za kilka dni Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zacznie wprowadzać zmiany w sposobie zatwierdzania prospektów emisyjnych. Komisja nie będzie za to raczej dążyła do wprowadzenia obowiązku audytowania prognoz.
• KNF stopniowo, do jesieni, będzie odchodziła od szczegółowego sprawdzania prospektów, a inwestorzy często do nich nie zaglądają.
- Zdajemy sobie sprawę, że inwestorzy często ograniczają się do obiegowej opinii o spółce lub rekomendacji domu maklerskiego. Niewielka grupa inwestorów indywidualnych uważnie czyta prospekty. Wynika to m.in. z fałszywego przeświadczenia, że zatwierdzenie prospektu potwierdza wiarygodność spółki. Tymczasem inwestorzy indywidualni muszą wziąć pod uwagę, że uważna lektura prospektu umożliwia podjęcie racjonalnej decyzji. Do tej pory często pomagaliśmy oferującym i doradcom w przygotowaniu prospektów. Teraz nie będą oni mogli wykorzystywać KNF do prac redakcyjnych. Rynek dojrzał do tego, aby autorzy prospektu wzięli na siebie pełną odpowiedzialność za podawane informacje i jakość dokumentu.
• Nie obawia się pan, że nowy sposób procedowania może doprowadzić do zwiększenia liczby postępowań wyjaśniających wobec zatwierdzonych prospektów?
- Specjalnie założyliśmy okres przejściowy. Przez pół roku będziemy rozmawiali z rynkiem i przekonywali doradców i spółki do przywiązywania większej wagi do jakości prospektów. Osoby podpisujące się pod dokumentem muszą zdawać sobie sprawę, że to na nich ciąży pełna odpowiedzialność za treść i do nich będą kierowane roszczenia inwestorów. Nawet teraz, jeśli mamy wątpliwości co do zawartości merytorycznej prospektu, ale brakuje nam dowodów, że nie jest zgodna z prawdą, mamy obowiązek zatwierdzić prospekt, który spełnia formalne wymogi. Nowa sytuacja powinna doprowadzić do uporządkowania konkurencji wśród doradców i oferujących. Do tej pory wykorzystując KNF niektórzy mieli szansę na ukrycie niskiej jakość świadczonych usług.
• Jak inwestorzy powinni traktować ryzyko przerwania lub zakazania oferty?
- Możemy przerwać lub zakazać oferty, jeżeli uznamy, że w związku z pojawiającymi się informacjami prospekt zatwierdzony przez KNF nie dostarcza inwestorom kompletnych i rzetelnych informacji. W przypadku zakazu wprowadzenia papierów do obrotu właściciele akcji kupionych w ofercie mają ograniczoną możliwość ich sprzedaży, nie mogą zrobić tego na giełdzie. Niebezpieczeństwo takie nie pojawia się jednak dopiero teraz. Spółki przedstawiają je w prospekcie jako jeden z czynników ryzyka, chociaż informacje te były traktowane raczej teoretycznie.
• Wkrótce spółki zaczną publikować wyniki za I kwartał. W czasie publikacji wyników za 2007 rok kilka firm tuż przed prezentacją drastycznie obniżyła prognozy. Czy propozycja audytowania prognoz jest nadal aktualna?
- Pojawiła się niedobra praktyka korygowania prognoz w przededniu publikacji wyników za cały rok. To naganne postępowanie, wprowadzające inwestorów w błąd. Zaproponowaliśmy rynkowi rozważenie pomysłu audytowania prognoz przed publikacją. Wiąże się to jednak z kosztami, co więcej, dokonując audytu trudno przewidzieć okoliczności nadzwyczajne. Ryzyko niedotrzymania prognozy bez winy spółki zawsze będzie istniało. Chcemy sprawdzić, jaki wpływ na wartość i postrzeganie spółki ma publikacja i realizacja prognoz oraz dobre komunikowanie się z inwestorami. Być może zmobilizuje to pozostałych emitentów do przykładania większej wagi do jakości prognoz. Nie wydaje mi się, aby ten obszar wymagał odrębnych regulacji. KNF zależy raczej na wykształceniu dobrego zwyczaju rynkowego.
ARTUR K. KLUCZNY
w latach 1998-2000 pracował w resorcie skarbu, następnie w Kancelarii Premiera oraz w Urzędzie m.st. Warszawa. Na stanowisku zastępcy przewodniczącego KNF od 1 października 2007 r.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama