"Po pierwsze, zgodnie z ostatnim listem intencyjnym podpisanym z Ministerstwem Aktywów Państwowych i Grupą Lotos, nigdzie nie jest powiedziane, że transakcja przejęcia tej Grupy odbędzie się w formie gotówkowej. Może to być transakcja gotówkowa, ale może to też być inna formuła zakładająca wymianę akcji. Strukturę transakcji trzeba dostosować do warunków, w których jest ona przeprowadzana. Osobiście opowiadam się za tym, żeby jak najmniej kapitału wyprowadzać z Orlenu, bo ten kapitał będzie nam potrzebny do transformacji energetycznej" - powiedział Obajtek w rozmowie z ISBnews w trakcie Forum Wizja Rozwoju w Gdyni.

Szef Orlenu podkreślił również, że nawet gdyby doszło do transakcji gotówkowej, i tak nie ma mowy o jakimkolwiek wrogim przejęciu.

"Mogę tu powołać się na cztery ustawy: o kontroli niektórych inwestycji, o zasadach zarządzania mieniem państwowym, o szczególnych uprawnieniach ministra właściwego do spraw aktywów państwowych oraz o ofercie publicznej. Dodatkowo, statut PKN Orlen zawiera zapisy dotyczące tzw. voting cap, czyli tylko Skarb Państwa ma prawa do powyżej 10% głosów na walnym zgromadzeniu spółki" - wymienił prezes.

"Chcemy natomiast jeszcze bardziej zabezpieczyć Orlen, a struktura transakcji nie jest jeszcze określona. Skarb Państwa, który będzie nam sprzedawał aktywa, musi podjąć decyzję, czy chce mieć większy udział w Orlenie, czy też uzna, że obecny poziom daje mu wystarczające bezpieczeństwo. Jeżeli stwierdzi, że chce podnieść swój udział w Orlenie, to może to zrobić poprzez dokapitalizowanie" - dodał.

Grupa PKN Orlen zarządza sześcioma rafineriami w Polsce, Czechach i na Litwie, prowadzi też działalność wydobywczą w Polsce i w Kanadzie. Jej skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły 111,2 mld zł w 2019 r. Spółka jest notowana na GPW od 1999 r.