Udzielenie przez założyciela sieci aptek wywiadu prasowego, w którym wychwala swój biznes, może być uznane za niedozwoloną reklamę aptek. A tym samym podlegać karze. Uznał tak śląski wojewódzki inspektor farmaceutyczny i nałożył karę w wysokości 37 tys. zł na sieć aptek Ziko.
O sprawie jako pierwszy napisał branżowy portal mgr.farm.
Zgodnie z art. 94a ust. 1 ustawy – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 944) zabroniona jest reklama aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności. A nie stanowi reklamy jedynie informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego. Przepis ten jest interpretowany przez organy inspekcji farmaceutycznej oraz sądy w sposób restrykcyjny.
Reklama
Inspektor w przedmiotowej sprawie, w wydanej decyzji, spostrzegł, że w artykule prasowym wskazano m.in., że w 2018 r. apteki Ziko odwiedzi 18 mln pacjentów, a placówki tej sieci przechowują więcej leków niż konkurencja, zatem pacjenci mają większe szanse na nabycie produktu. Słowa założyciela sieci, a w chwili udzielania wywiadu także prezesa zarządu kluczowej spółki, bez wątpienia wywołały wrażenie, że apteki Ziko to placówki, do których warto przyjść i które pozytywnie wyróżniają się na tle aptek należących do innych podmiotów.
Pełnomocnik strony przekonywał w toku postępowania, że materiał prasowy nie był skierowany do pacjentów, lecz do przedsiębiorców zainteresowanych tym, w jaki sposób można osiągnąć sukces na rynku aptecznym. Z tym stanowiskiem jednak organ się nie zgodził.
„Należy pamiętać, że czytelnicy magazynu «Forbes» (nie tylko przedsiębiorcy, ale np. ich rodziny czy pracownicy firm) to potencjalni klienci aptek. Tym samym wskazówki zawarte w artykule mogą pomóc im przy wyborze apteki” ‒ czytamy w uzasadnieniu decyzji. A dalej, że „informacje zawarte w artykule dotyczą zaopatrzenia, szczegółowej obsługi pacjentów czy usług świadczonych przez apteki, czyli informacji cennych dla indywidualnego pacjenta, a nie kontrahentów biznesowych”.
Zdaniem organu w udzielonym wywiadzie chodziło zatem przede wszystkim o pokazanie grupy aptek jako prężnie działającej, dobrze zaopatrującej swoje placówki oraz oferującej pacjentom sprawną obsługę. To wszystko zaś ‒ przekazane publicznie za pośrednictwem czasopisma ‒ stanowi reklamę aptek, która jest zakazana. Inspektor postanowił wymierzyć karę w wysokości 37 tys. zł. A to dlatego, że na terenie województwa śląskiego działa 37 placówek sieci, które mogły skorzystać na udzielonym wywiadzie.
„Kolejny przykład nadgorliwości inspekcji farmaceutycznej i patologii, w którą przerodził się zakaz reklamy aptek” ‒ skomentował rozstrzygnięcie Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET (skupia sieci aptek), w portalu społecznościowym LinkedIn. Jego zdaniem przepis o zakazie reklamy aptek został wynaturzony.
„Takich przykładów jest więcej, jak chociażby uznanie za reklamę informacji o tym, że w aptece można porozumieć się po angielsku, wypożyczyć nebulizatory czy kupić tańsze zamienniki” ‒ zauważył Piskorski.