Niektóre spółki mają problem ze wskazaniem osób podlegających ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, gdyż ich udziałowcy odmawiają podania odpowiednich informacji o sobie. I niestety nie mają narzędzi, by ich do tego zmusić, choć grożą im milionowe kary
Niedawno minął termin na dokonanie zgłoszenia do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych (po przedłużeniu z powodu problemów technicznych obowiązywał do 14 lipca br.). Okazuje się, że część spółek miała kłopot z wywiązaniem się z obowiązku przekazania do niego informacji o osobach fizycznych, które sprawują bezpośrednią lub pośrednią kontrolę nad spółkami. A to dlatego, że w wielu przypadkach podmioty posiadające udziały w tych spółkach odmawiały im podania informacji na temat swojej struktury kapitałowej oraz o osobach fizycznych spełniających wymogi ustawy z 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 971; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1086; dalej: u.o.p.p.p.). Przypomnijmy: chodzi m.in. o osoby dysponujące co najmniej 25 proc. akcji czy udziałów danej spółki.
Reklama
Sprawdziliśmy w kilku kancelariach, które zgodnie przyznają, że spotkały się z licznymi przypadkami odmów ze strony udziałowców lub akcjonariuszy. Często w takiej trudnej sytuacji są spółki, których udziałowcami są np. podmioty z kapitałem ulokowanym w rajach podatkowych. Problem w tym, że nie mają one żadnych prawnych możliwości, aby zmusić owe podmioty, które weń zainwestowały, do podania wymaganych informacji. [ramka] Znalazły się zatem w potrzasku – bo to właśnie na nich ciąży ustawowy obowiązek i odpowiedzialność za niewywiązanie się z obowiązku zgłoszenia beneficjentów rzeczywistych. Wpisu do rejestru musi bowiem dokonać osoba uprawniona do reprezentacji spółki pod rygorem odpowiedzialności karnej (art. 61 ust. 5 u.o.p.p.p.). Ponadto za niedopełnienie obowiązku grozi nałożeniem administracyjnej kary pieniężnej na spółkę – nawet do wysokości miliona złotych (art. 153 u.o.p.p.p.).

Reklama
– Nie ma jednoznacznego remedium, jak wybrnąć z tej sytuacji – przyznaje Klaudia Kamińska-Kiempa, radca prawny w kancelarii Rödl & Partner. Doradza ona klientom, aby przyjmowali od podmiotów, które zainwestowały w ich spółkę, oświadczenia o tym, że wedle najlepszej wiedzy inwestorów na końcu łańcucha powiązań podmiotów nie istnieją osoby fizyczne posiadające co najmniej 25 proc. udziałów w danej spółce. – Trudno jest przesądzić, na ile takie oświadczenia będą uznane przez organ kontrolny za prawidłowe, lecz na ten moment to najlepsze wyjście. Zdecydowanie potrzeba jednak wytycznych ze strony ustawodawcy, a może nawet zmiany samej ustawy – wskazuje mec. Kamińska-Kiempa. Jej zdaniem spółka powinna, na mocy art. 34 u.o.p.p.p., mieć możliwość wglądu w strukturę kapitałową podmiotu, który posiada udziały w tej spółce. Jednak w praktyce udziałowcy unikają podawania informacji, do których nie są wprost zobowiązani.
Z kolei Agata Wysoczyńska, radca prawny w kancelarii BCLA Bisiorek Cieśliński i Wspólnicy, uważa, że jeśli podmiot posiadający udziały w spółce nie chce wypełnić żadnego oświadczenia, to spółka może podać jako osobę fizyczną sprawującą bezpośrednio lub pośrednio kontrolę nad nim członka zarządu owego podmiotu. Jednocześnie powinna zgromadzić dowody, że pomimo prób nie udało jej się pozyskać wymaganych informacji (więcej: pytania do eksperta).
Z podobnym problemem spółki mierzą się, gdy ich udziałowcem jest FIZAN (fundusze inwestycyjne zamknięty aktywów niepublicznych). Okazuje się, że tego typu fundusze odmawiają powszechnie podania informacji na temat osób, którzy mogą spełniać wymogi u.o.p.p.p., zasłaniając się przy tym obowiązkiem zachowania tajemnicy.
– W takiej sytuacji mogło znaleźć się nawet kilka tysięcy spółek, w które zainwestowały fundusze – ocenia mec. Natalia Owsianko-Piątek z Kancelarii Radcy Prawnego i Doradcy Podatkowego Justyna Kuś Dariusz Skłodowski Honestus sp. p.. Skąd jednak bierze się odmowa podania informacji? Otóż fundusze twierdzą, że są zobowiązane do zachowania tajemnicy zawodowej wynikającej z treści art. 280 ust. 1 i 2 ustawy z 27 maja 2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 95; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 695). Obowiązek tajemnicy obejmuje m.in. dane uczestników funduszu. Z tego względu FIZAN-y proponują zastępcze wskazanie zarządu funduszu jako beneficjentów, jako że takie działanie dopuszcza art. 2 ust. 2 pkt 1 lit. a tiret piąte u.o.p.p.p. Przepisy ustawy nie zwalniają bowiem towarzystw z konieczności dochowania tajemnicy zawodowej.
– Ewidentnie mamy do czynienia z kolizją przepisów, której nie wziął pod uwagę ustawodawca, implementując przepisy dyrektywy AML IV. Zdecydowanie potrzebna jest w tym zakresie nowelizacja co najmniej jednej z ustaw – komentuje adwokat Piotr Falarz, senior associate w kancelarii DLA Piper.
Jego zdaniem powołanie się na art. 2 ust. 2 pkt 1 lit. a tiret piąte u.o.p.p.p., nakazujący podanie zarządu jako beneficjenta, może być w tym przypadku uznane jednak za niewłaściwe. – Wskazany artykuł wymaga bowiem, aby spółka miała udokumentowany brak możliwości ustalenia lub wątpliwości co do tożsamości osób spełniających wymogi ustawy. Tu mamy zaś do czynienia z przypadkiem, gdy fundusz dysponuje takimi informacjami, lecz nie chce ich podać – wskazuje mec. Falarz.
Prawnik sugeruje, aby w takim przypadku zarchiwizować korespondencję z FIZAN na potrzeby ewentualnej kontroli oraz wystąpić o interpretację przepisów do generalnego inspektora informacji finansowej.
O stanowisko spytaliśmy generalnego inspektora informacji finansowej, jednak do zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy komentarza.
Unijny wymóg
Pomysł utworzenia rejestru beneficjentów rzeczywistych wynika z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/849 z 20 maja 2015 r. w sprawie zapobiegania wykorzystywaniu systemu finansowego do prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu (tzw. dyrektywa AML IV, Dz.Urz. UE L 141, s. 73), której implementację stanowi u.o.p.p.p. Chodziło o to, aby było publicznie wiadome, jakie osoby fizyczne faktycznie zarządzają spółkami i kto de facto czerpie z nich korzyści finansowe.