Orlen uzyskał warunkową zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie Lotosu i od razu zapowiedział kolejną akwizycję – gazowej spółki PGNiG.
Wczoraj został podpisany list intencyjny dotyczący przejęcia przez PKN Orlen kontroli kapitałowej nad Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem między płocką spółką a Skarbem Państwa, który ma prawie 72 proc. udziałów w kapitale zakładowym gazowego koncernu. Model transakcji i inne szczegóły zostaną dopiero uzgodnione.
O możliwości połączenia PKN Orlen i PGNiG w branży spekulowano już od kilku tygodni, ale jeszcze w połowie czerwca wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin mówił dziennikarzom, że na razie nie ma tego w najbliższych planach.
Reklama
– Może chodziło o to, żeby nie drażnić Brukseli przed decyzją w sprawie Lotosu – mówi nam rozmówca z branży. Polski rząd i Orlen spodziewają się, że Komisja Europejska łatwiej zgodzi się na fuzję z PGNiG, bo działalności obu spółek nie zazębiają się w takim stopniu, jak Orlenu i Lotosu. Negocjacje z KE w sprawie tego ostatniego połączenia trwały od listopada 2018 r., kiedy to płocka spółka złożyła wstępny wniosek w tej sprawie.

200 mld zł rocznego przychodu

Reklama
Orlen nie chciał podać, kiedy taki wniosek w sprawie przejęcia PGNiG trafi do Brukseli, w przypadku przejęcia Lotosu było to osiem miesięcy od podpisania listu intencyjnego.
Płocki koncern wyliczył w komunikacie, że w wyniku wszystkich fuzji i przejęć, czyli połączenia z aktywami grupy Energa, Lotosu i PGNiG, roczne przychody miałyby wynieść ok. 200 mld zł. To mniej więcej tyle, ile ma hiszpański Repsol, mówił na konferencji Daniel Obajtek, prezes Orlenu.
Za zysk operacyjny połączonego podmiotu w ok. 40 proc. odpowiadałby nadal podstawowy biznes, czyli rafineria i petrochemia. Wydobycie na poziomie ok. 70 mln baryłek ropy stanowiłoby ok. 20 proc. wyniku. Po ok. 15 proc. generowałyby sprzedaż detaliczna paliw, gazu i energii oraz regulowana dystrybucja „z dużym potencjałem wzrostu w kolejnych latach”. Wytwarzanie energii odpowiadałoby za ok. 10 proc. zysku operacyjnego. „W tym przypadku możliwe byłoby podwojenie wyniku w perspektywie do 2030 r., dzięki realizacji nowych inwestycji” – pisze w komunikacie Orlen.

Multienergetyczny czempion

Jak mówił na konferencji z okazji podpisania listu premier Mateusz Morawiecki, przed nami dekady inwestycji w nowe technologie i transformację energetyczną, a do tego niezbędna jest „siła kapitałowa i możliwości, które pojawiają się wraz ze skalą”. Jego zdaniem dziś „nasze czempiony” to średniej wielkości korporacje na tle międzynarodowym.
Morawiecki podkreślał, że połączony koncern Orlen-Lotos będzie miał też dużo większą siłę przy negocjacji kontraktów na dostawy ropy (której rocznie importują ok. 26 mln ton), a uzyskane oszczędności zostaną w Polsce i będą przeznaczone m.in. na badania i rozwój. Premier zaznaczył, że integracja Orlenu z PGNiG przyniesie też synergię na rynku detalicznym. – Kierunek to budowa czempiona nie tylko środkowoeuropejskiego, ale europejskiego, z ambicjami wychodzenia na inne rynki – mówił Morawiecki.
– Przed nami nowa fuzja, wierzę, że uda się ten proces szybko przeprowadzić – wtórował wicepremier Jacek Sasin. – Budujemy w Polsce potężny koncern multienergetyczny o globalnym zasięgu. Konsolidacja spółek Skarbu Państwa to nasza odpowiedź na coraz bardziej wymagające otoczenie – zaznaczył. Prezes Orlenu podkreślał z kolei, że Polska musi mieć „europejskiego, a nawet światowego” czempiona, żeby mogła przeprowadzić transformację energetyczną, na którą trzeba dziesiątek miliardów złotych.
Podpisując list intencyjny, prezes Orlen oraz minister aktywów państwowych Jacek Sasin potwierdzili, że wiodącą rolę w procesie konsolidacji kapitałowej i organizacyjnej płockiej spółki i PGNiG będzie odgrywał Orlen, jako ten, który ma przejąć kontrolę nad PGNiG.
Obajtek wyjaśniał, dlaczego to Orlen stał się multienergetycznym integratorem. Wymienił m.in. międzynarodowy charakter spółki i doświadczenie w konkurowaniu na arenie międzynarodowej, bardziej wolnorynkową specyfikę (bo PGNiG oparty jest w dużej mierze na dochodach z działalności regulowanej) oraz większe doświadczenie w inwestowaniu i fuzjach.
Prezes PGNiG Jerzy Kwieciński był na widowni podczas podpisania listu intencyjnego.

Przejęcie Lotosu pod warunkami

We wtorek Komisja Europejska poinformowała, że warunkowo zaakceptowała przejęcie Grupy Lotos przez PKN Orlen. Te warunki to pełne wywiązanie się Orlenu z zobowiązań złożonych w ramach środków zaradczych, czyli takich, które mają przeciwdziałać powstaniu monopoli na rynkach, na których działają Orlen i Lotos. Chodzi m.in. o sprzedaż 30 proc. udziałów w rafinerii Lotosu i 389 stacji paliw, które stanowią 80 proc. sieci Lotosu.
Ponadto Orlen ma m.in. zbyć dziewięć składów paliw na rzecz niezależnego operatora logistyki oraz uwolnić większość mocy zarezerwowanych przez Lotos w niezależnych magazynach.
O innych warunkach media pisały już wcześniej. To np. sprzedaż 50-proc. udziałów Lotosu w spółce joint venture zajmującej się obrotem paliwem do silników odrzutowych, którą posiada wraz z BP, a także udostępnienie konkurentom w Czechach rocznie do 80 tys. ton paliwa do silników odrzutowych w drodze otwartej procedury przetargowej. Ponadto Orlen zobowiązał się do zbycia dwóch zakładów produkcyjnych bitumu w Polsce oraz dostarczenie nabywcy rocznie do 500 tys. ton tego surowca.
Jak podkreślił w rozmowie z dziennikarzami prezes Orlenu, by zrealizować te zobowiązania, spółka w pierwszej kolejności bierze pod uwagę wymianę aktywów. „Nadrzędnym celem PKN Orlen będzie znalezienie partnera do jak najbardziej atrakcyjnej wymiany aktywów polskich na podobne w innych częściach Europy” – czytamy w komunikacie spółki. Orlen uspokaja, że w wyniku realizacji środków zaradczych potencjał połączonego koncernu Orlen-Lotos w zakresie posiadanych pojemności magazynowych zmniejszy się zaledwie o 10 proc., a środki zaradcze dotyczące sprzedaży detalicznej to „standardowa praktyka w postępowaniach KE”.
Od wydania decyzji Komisji Orlen daje sobie maksymalnie 18 miesięcy na przeprowadzenie transakcji przejęcia Lotosu.