Mechanizm „pieniądze za praworządność” może paść ofiarą pośpiechu, z jakim Unia Europejska pracuje nad nowym budżetem. Za odłożeniem tej sprawy są sprawujące prezydencję Niemcy
Niemiecka kanclerz Angela Merkel chce, by na najbliższym szczycie UE w piątek i sobotę przywódcy skupili się przede wszystkim na pieniądzach. – By powiązać fundusze z praworządnością, musimy najpierw w ogóle mieć fundusze – powiedziała przywódczyni w zeszłym tygodniu w Parlamencie Europejskim, przedstawiając priorytety przewodnictwa Niemiec w Radzie UE na to półrocze. To, że Berlin lobbował za odłożeniem praworządności, potwierdza źródło dyplomatyczne. – Oni mówią wprost, żeby wrócić do tego już po zawarciu porozumienia – słyszymy.
Taktyka, by usunąć ze stołu rozmów najbardziej sporne kwestie, nie wszystkim jednak się spodobała. Jak relacjonowało źródło UE, na wczorajszym posiedzeniu ambasadorów podniosły się głosy ze strony części państw członkowskich, by mechanizm praworządnościowy został włączony do porozumienia budżetowego. Ta dyskusja ma być kontynuowana na dzisiejszej Radzie ds. Ogólnych przez ministrów europejskich. – Następnie najprawdopodobniej zostanie przeniesiona na forum Rady Europejskiej, a potem zobaczymy – informowało źródło.