Recesja już za nami, w III kwartale br. PKB wzrośnie o 4-5 proc. wobec II kwartału - powiedział PAP prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Dodał, że powrót do stabilnego wzrostu gospodarczego, jaki mieliśmy przed pandemią, zajmie jeszcze 2-3 kwartały.

Prezes PFR wskazał, że polska gospodarka ma za sobą dwa kwartały spadku PKB, przy czym tzw. dno recesji nastąpiło w II kwartale 2020 roku, kiedy to spadek wyniósł ok. 8 proc. rok do roku. "Natomiast teraz, czyli w III kwartale, powinno nastąpić dość silne odbicie w gospodarce" - powiedział.

Świadczą o tym - jak zaznaczył - ostanie dane dotyczące silnego odbicia sprzedaży detalicznej i środowe dane obrazujące mocny wzrost wskaźnika PMI, który w czerwcu był na poziomie 47,2 pkt. wobec 40,6 pkt. w maju. "To wskazuje na wyraźną poprawę zamówień w firmach" - wyjaśnił. Wskazał, że w III kwartale należy spodziewać się 4-5 proc. wzrostu PKB w ujęciu kwartał do kwartału.

Zaznaczył jednak, że nie należy oczekiwać silnego odbicia gospodarki w kształcie litery V w krótkim terminie - powrót na ścieżkę trwałego wzrostu zajmie więcej czasu, ponieważ zarówno europejska, jak i światowa gospodarka nie są jeszcze w najlepszej kondycji. "W ciągu jednego kwartału nie wrócimy do wzrostu, jaki był przed pandemią. Owszem, na początku będzie silne odreagowanie, ale powrót do stabilnego wzrostu, taki mieliśmy przed koronawirusem, zajmie 2-3 kwartały" - powiedział.

Reklama

Dodał, że PKB w ujęciu rok do roku zacznie rosnąć najprawdopodobniej dopiero od I kwartału 2021 roku, a do tego czasu czeka nas "raczej mozolne wspinanie się, zwłaszcza w przemyśle, turystyce i inwestycjach" .

Podkreślił, że różne sektory w różnym tempie będą wracały do koniunktury. Np. branży turystycznej, lotniczej czy motoryzacyjnej, które najbardziej ucierpiały w wyniku zamrożenia gospodarki, powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu zajmie więcej czasu. Hamulcem może być ograniczony popyt, zmniejszenie zamówień eksportowych czy inwestycji prywatnych firm. Prezes powiedział, że rząd będzie starał się zrekompensować te ubytki np. zwiększeniem inwestycji publicznych, wprowadzeniem estońskiego CIT, czy choćby bonem turystycznym, jednak na efekty trzeba będzie trochę poczekać.

Pytany o to, jak poradzą sobie firmy, gdy zaczną być wygaszane poszczególne instrumenty wsparcia rządowego, Borys powiedział, że w II kwartale w ramach tarczy antykryzysowej do gospodarki trafiło ponad 100 mld zł, z czego ok. 55 mld zł stanowią subwencje dla małych średnich i mikro firm z Tarczy Finansowej PFR.

"To olbrzymia kwota, która powinna stabilizować finanse firm w perspektywie co najmniej dwóch, trzech kwartałów" - wskazał. Zaznaczył też, że choć wnioski o wsparcie z Traczy PFR można składać do 31 lipca, to udzielana będzie jeszcze pomoc dla dużych przedsiębiorstw, a poza tym rząd zdecydował się również w III kwartale finansować mechanizmy związane z utrzymaniem miejsc pracy, takie jak postojowe czy skrócenie wymiaru czasu pracy.

Jego zdaniem, jeżeli nie nastąpi kolejne zamrożenie gospodarki czy II fala kryzysu w Europie, "to są to wystarczające środki, które pozwolą firmom doczekać pełnej odbudowy popytu i sprzedaży".