Uproszczona restrukturyzacja

To najistotniejsza zmiana dla tysięcy przedsiębiorców. Zarazem kontrowersyjna, gdyż kilka dni temu jej sens został zanegowany przez kilka organizacji zrzeszających przedsiębiorców.

Ustawodawca uznał, że otwarcie uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego będzie możliwe samodzielnie przez przedsiębiorcę. Aby to uczynić, będzie on musiał zawrzeć umowę z doradcą restrukturyzacyjnym oraz opublikować obwieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Dziś, aby móc dogadywać się z wierzycielami, potrzebne jest wystąpienie do sądu. Szkopuł w tym, że sądy w najbliższych miesiącach będą skrajnie obłożone pracą. W efekcie na potrzebną zgodę przedsiębiorca znajdujący się w finansowych tarapatach musiałby czekać nawet przez pół roku.

Otwarcie postępowania będzie skutkowało zawieszeniem egzekucji oraz niemożnością wypowiadania dłużnikowi kluczowych umów (m.in. takich jak umowy dzierżawy, najmu czy rachunku bankowego). Zarazem ustawodawca uznał, że dłużnik ma maksymalnie cztery miesiące na porozumienie się z wierzycielami. Jeśli tego nie uczyni – znów można prowadzić egzekucję oraz wypowiadać umowy.

Część środowiska biznesowego skrytykowała rozwiązania jako zbytnio sprzyjające dłużnikiem, za to uderzające w wierzycieli.

Senat w głos biznesu się wsłuchał. A Sejm część senackich poprawek przyjął. Najważniejsza przewiduje, że obwieszczenie w MSiG będzie można opublikować po przygotowaniu propozycji układowych oraz spisu wierzytelności. Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało projekt przepisów, uznało, że nie jest to nadmierny wymóg dla dłużników, zaś dodanie go pozwoli uporządkować całe postępowanie.

Nowe przepisy są chwalone przez prawników specjalizujących się w restrukturyzacji. Jednoznacznie pozytywne stanowisko zajęły Krajowa Izba Doradców Restrukturyzacyjnych oraz Sekcja Prawa Upadłościowego i Restrukturyzacyjnego Instytutu Allerhanda.

Walka z wrogimi przejęciami

Rządzący dostrzegli, że czas kryzysu gospodarczego to również okres zawirowań na giełdzie, a tym samym szybko zmieniającej się wyceny spółek kapitałowych. Postanowiono więc ograniczyć możliwość wykupywania spółek przez zagraniczny kapitał. Podobne rozwiązania zresztą funkcjonują już w Niemczech czy we Francji.

Wybrano wariant, w którym transakcje nabycia znaczącej liczby udziałów (co najmniej 20 proc.) w spółkach zajmujących się określoną działalnością przez zagraniczny kapitał będzie podlegał kontroli prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Szef UOKiK będzie mógł taką transakcję oprotestować.

Nowe przepisy obejmą m.in. podmioty:

  • prowadzące działalność gospodarczą związaną z energią elektryczną, gazem, paliwami, telekomunikacją, przetwórstwem żywności, produkcją leków, chemikaliów i nawozów, materiałami wybuchowymi, bronią i amunicją oraz wyrobami technologii o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym;
  • tworzące oprogramowania wykorzystywane w usługach podstawowych dla społeczeństwa, takich jak: energia, paliwa, zaopatrzenie w wodę, zaopatrzenie w gotówkę, płatności kartą, szpitale, sprzedaż leków na receptę, transport oraz zaopatrywanie w żywność;
  • spółki publiczne.

Biznes fatalnie oceniał przepisy.

Dla kogo ułatwienia

Dla kogo ułatwienia

źródło: DGP

„Efektem wprowadzenia projektowanych ograniczeń będzie zablokowanie – pośrednio lub bezpośrednio – wielu transakcji, od których przeprowadzenia może zależeć dalsze funkcjonowanie tych podmiotów gospodarczych, które chcą lub muszą poszukiwać finansowania na utrzymanie swojej działalności albo jej dalszy rozwój” – przekonywała w swym stanowisku Rada Przedsiębiorczości.

I znów: Senat częściowo w ten głos się wsłuchał, zaś Sejm kluczową poprawkę izby wyższej przyjął. Przewiduje ona, że kontrola prezesa UOKiK nie obejmie przejęć ze strony kapitału pochodzącego z państw należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Oznacza to w praktyce, że bezproblemowo transakcje będą mogły przeprowadzać m.in. fundusze amerykańskie i japońskie. Za to nadal skontrolowane zostaną przejęcia dokonywane z Chin i Rosji. Ustawodawca uznał bowiem, że właśnie z tych państw przejęcia mogą być „wrogie”.

Prostsze przetargi

W zamówieniach publicznych wprowadzono kilka punktowych, ale istotnych z punktu widzenia wykonawców przepisów.

Bodaj najistotniejsza zmiana to ograniczenie możliwości potrącania kar umownych. Na czym to polega, wytłumaczyło Ministerstwo Rozwoju na przykładzie przesłanym w informacji prasowej. Wyobraźmy sobie bowiem, że wykonawca w okresie stanu epidemii nie wykonał w terminie zamówienia publicznego, przy czym niewykonanie nie było spowodowane epidemią koronawirusa. W umowie przewidziano wysoką karę umowną za niedotrzymanie terminu. Co do zasady zatem zamawiający uprawniony jest do naliczenia kary umownej i potrącenia jej z wynagrodzenia wykonawcy. Zakaz potrąceń przewidziany w tarczy 4.0 powoduje jednak, że wykonawca otrzyma pełne wynagrodzenie, zaś zamawiający będzie mógł dochodzić zapłaty kary umownej. Istotą jest to, by nie uderzać nadmiernie w płynność finansową wykonawców, którzy często zmagają się z finansowymi trudnościami.

Inna zmiana dotyczy wadium. Zgodnie z ustawą zamawiający będzie mógł zrezygnować z żądania od wykonawców wadium w przypadku zamówień o wartościach równych lub przekraczających progi unijne. Ma to uprościć postępowanie i zwolnić wykonawców z dodatkowych obowiązków.

Wakacje kredytowe i dopłaty do odsetek

W tarczy 4.0 przyznano prawo do zawieszenia na czas do trzech miesięcy spłaty kredytu. Nie będzie to się wiązało z naliczaniem jakichkolwiek opłat. Z wakacji będą mogli skorzystać wszyscy ci, którzy stracili pracę lub inne główne źródło dochodu po 13 marca 2020 r., zaś zobowiązanie kredytowe zaciągnęli przed tym terminem.

W sytuacji, gdy kredytobiorca ma kilka kredytów tego samego rodzaju u tego samego kredytodawcy, będzie mógł wskazać jeden z nich i tylko dla niego zawieszone będą spłaty.

Dopłaty do odsetek mają z kolei polegać na umożliwieniu zaciągania przez przedsiębiorców kredytów o obniżonym oprocentowaniu. Część odsetek opłaci Bank Gospodarstwa Krajowego ze środków budżetu państwa.

O kredyty będą mogli ubiegać się przedsiębiorcy niezależnie od ich wielkości, natomiast od wielkości biznesu zależeć będzie wysokość uzyskanego wsparcia. Mali i średni przedsiębiorcy będą mogli otrzymać dopłatę stanowiącą część odsetek należnych bankowi odpowiadającą 2 pkt proc. Ci więksi – w wysokości 1 pkt proc.