Chodzi o odwróconą przesyłkę hybrydową. Umożliwia ona odbieranie, bez konieczności wizyty w placówce pocztowej, listów poleconych nadanych w formie papierowej. Z uwagi na to, że zanim przesyłka znajdzie się w postaci cyfrowej na e-skrzynce, musi być na poczcie otwarta i zeskanowana, korzystanie z tej metody doręczeń jest dobrowolne. W ten sposób mogą być dostarczane listy np. z urzędów, ale już przesyłki sądowe oraz te pochodzące od organów ścigania (policja, prokuratura) czy organów egzekucyjnych (komornicy sądowi) są wyłączone.

Mimo że przez długi czas placówki pocztowe były czynne krócej, a liczba wchodzących do środka była limitowana, do tej pory na założenie e-skrzynki zdecydowało się jedynie 5 tys. osób. Oprócz obaw dotyczących utraty prywatności (choć poczta ma stosowne certyfikaty w zakresie usługi przetwarzania i skanowania dokumentów, a personel centrum skanowania posiada poświadczenia bezpieczeństwa) powodem mogła być mała funkcjonalność.

Do niedawna osoba zakładająca e-skrzynkę mogła podać tylko jeden adres (zamieszkania lub korespondencyjny), z którego papierowe przesyłki polecone mogły być przekierowane do skanowania. A jak zwracaliśmy uwagę w DGP, jeśli dla kogoś nowa usługa może być zachęcająca, to właśnie dla osób, które zmieniały miejsce zamieszkania.

Warto dodać, że e-skrzynkę wprowadzono na mocy specustawy jako narzędzie mające pomóc klientom poczty w okresie pandemii i związanych z nią ograniczeń w funkcjonowaniu placówek. Ulepszenie usługi przypadło na okres, w którym urzędy pocztowe co do zasady działają już normalnie.