Od poniedziałku ruszają na nowo rozprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą. Przed wejściem na salę uczestnikom będzie mierzona temperatura.
DGP
Na tę wiadomość czekało z niecierpliwością wielu przedsiębiorców i urzędników, którzy nie mogli zakończyć przetargu i zawrzeć umowy ze względu na odwołania wniesione do Krajowej Izby Odwoławczej. Od 16 marca 2020 r. z powodu zagrożenia epidemicznego nie odbywają się przed nią jawne rozprawy. W najbliższych dniach zacznie ona orzekać na nowo.
Reklama
– Mając na względzie, że w piątek wieczorem ustawa przywracająca orzekanie KIO została opublikowana w Dzienniku Ustaw, rozpoczęło się wysyłanie zawiadomień o wyznaczonych datach rozpraw. Z uwagi na konieczność dochowania terminów określonych w rozporządzeniu prezesa Rady Ministrów w sprawie regulaminu postępowania przy rozpoznawaniu odwołań, pierwsze rozprawy przewidziane są na poniedziałek, 25 maja – mówi Michał Trybusz, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych, który to urząd odpowiada za organizację pracy KIO.

Środki bezpieczeństwa

Reklama
Powrót do orzekania przez KIO wynika z obowiązującej od soboty tzw. tarczy antykryzysowej 3.0 (Dz.U. z 2020 r. poz. 875). Początkowo jej projekt zakładał wprowadzenie specjalnej procedury, w której sprawy miały być rozstrzygane wyłącznie na podstawie stanowisk przesyłanych przez internet lub na piśmie. Przed skierowaniem go do Sejmu rząd usunął wszystkie te regulacje. Przewidział natomiast uchylenie art. 15zzs obowiązującej specustawy, który zawieszał bieg terminów, w tym również w postępowaniach prowadzonych przed KIO. To zaś oznacza, że odwołania znów będą rozpoznawane.
Rozprawy będą odbywać się przy udziale przedstawicieli stron, którzy w normalny sposób będą przedstawiać swoje argumenty, składać pisma i dowody. Wprowadzone zostaną natomiast pewne ograniczenia co do maksymalnej liczby osób, które będą przebywać na sali. Na razie limity te nie zostały jeszcze ustalone.
– UZP wspólnie z KIO przygotował procedury mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa i minimalizowanie ryzyka zakażenia wirusem SARS-CoV-2 przez uczestników postępowań odwoławczych. Ich częścią są wytyczne dla uczestników postępowań odwoławczych, a także dla pracowników UZP zaangażowanych w obsługę KIO. Informacja o ostatecznej treści wytycznych zostanie opublikowana na stronie internetowej oraz za pośrednictwem profili w mediach społecznościowych – wyjaśnia Michał Trybusz.
Uczestnicy postępowań będą informowani m.in. o konieczności stosowania środków ochrony indywidualnej (maseczki i rękawiczki) podczas pobytu w KIO, maksymalnej liczbie osób mogących jednocześnie przebywać zarówno przed salami rozpraw, jak i w salach rozpraw (w zależności od wielkości sali), konieczności zachowania bezpiecznego dystansu. Przewiduje się obowiązkowe sprawdzanie temperatury u osób wchodzących na sale rozpraw.
Rozprawy będą się odbywać w ośmiu salach, ale zmienione zostaną godziny rozpoczęcia posiedzeń i rozpraw tak, aby ograniczyć liczbę osób przebywających jednocześnie w siedzibie KIO. W trakcie rozpraw mają być ogłaszane 10–15 minutowe przerwy na przewietrzenie sali i umożliwienie zmiany maseczek ochronnych. Gdyby któryś z uczestników nie miał maseczki lub rękawiczek – będzie mógł je kupić w specjalnie w tym celu ustawionym automacie. Po zakończeniu każdej rozprawy odbywać się będzie dezynfekcja sali. Uczestnicy będą proszeni o wchodzenie do KIO nie wcześniej niż na 10 minut przed wyznaczoną godziną i wychodzenie bezpośrednio po zakończeniu posiedzenia lub rozprawy. Ograniczona zostanie liczba miejsc siedzących oraz odzieży wierzchniej przechowywanej w szatni.

Zmniejszanie zaległości

KIO będzie miała sporo do nadgonienia. Według stanu na 14 maja na rozpoznanie czekały 473 odwołania, z czego 72 to sprawy jeszcze sprzed zawieszenia pracy izby. UZP zaznacza jednak, że część zaległości może stosunkowo szybko się zmniejszyć. Chodzi o odwołania, które podlegać będą umorzeniu. W 2019 r. w ten sposób zakończyło się 52 proc. spraw, a w 2018 r. – 48 proc.
Uczestników rynku zamówień publicznych cieszy już samo to, że coś zacznie się dziać, nawet jeśli na dziś wnoszone odwołania będą musieli poczekać jeszcze dwa miesiące.
– Sytuacja powoli robiła się dramatyczna. Nie chodzi już nawet o sam brak możliwości zawarcia umowy, który trzyma zarówno zamawiających, jak i wykonawców w niepewności, bo nie wiedzą, na czym stoją. Przedsiębiorcy ponoszą dodatkowo realne koszty związane choćby z utrzymywaniem wadium czy wpisem od odwołania, który od ponad dwóch miesięcy jest zamrożony – komentuje Artur Wawryło, ekspert prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych.