Dane epidemiologiczne pomagają w podjęciu decyzji o odmrożeniu, ale ta nie wynika wyłącznie z nich. Rolę grają również polityka i ekonomia
DGP
Ogłoszenie kolejnego etapu odmrażania polskiej gospodarki nastąpiło dzień po tym, jak nad Wisłą padł rekord liczby nowych zakażeń. 12 maja koronawirusa wykryto u niemal 600 osób. Przedwczoraj Sejm przyjął rozwiązania umożliwiające tradycyjne wybory – chociaż kilka tygodni temu minister zdrowia przekonywał, że głosowanie w komisjach będzie bezpieczne dopiero za dwa lata.
Reklama
Wiele wskazuje, że część decyzji o odmrożeniu jest dyktowana względami polityczno-ekonomicznymi. Wygląda jednak, że na razie sytuacja jest względnie bezpieczna pod kątem epidemicznym. Przesłanek pozwalających na zdjęcie obostrzeń jest bowiem kilka. Po pierwsze spadł tzw. współczynnik R, mówiący, ile osób zaraża się od jednego chorego. Jeszcze w marcu wynosił 2,6, obecnie to minimalnie poniżej 1. To jednak może ulec zmianie przez wzgląd na wysyp chorych na Śląsku; już teraz w tym regionie wskaźnik R przekracza 1, podczas gdy na Mazowszu wynosi 0,5.

Reklama
Kolejnym kryterium branym pod uwagę jest liczba miejsc w szpitalach. Dla zakażonych koronawirusem przygotowanych jest 11,2 tys. łóżek, podczas gdy liczba hospitalizowanych wynosi średnio około 2,5 tys. Szczyt przypadł na koniec kwietnia, kiedy było ich ok. 3 tys.
Niepokojące może jednak być to, że chorych przybywa, a dwa dni temu odnotowano 595 nowych przypadków. Resort zdrowia tłumaczy, że to w związku z wykrytym na Śląsku ogniskiem w kopalniach. A także z powodu zwiększonej liczby testów – po raz pierwszy przekroczyliśmy barierę 20 tys. wykonanych badań dziennie. Do tej pory liczba ta wynosiła najwięcej 16 tys.
– Stale obserwujemy sytuację epidemiczną, analizujemy dynamikę przyrostu zachorowań, zmianę wskaźnika zakażeń, a także monitorujemy wydolność służby zdrowia. Od tego zależą dalsze rekomendacje – tłumaczy Wojciech Andrusiewicz, rzecznik resortu zdrowia. I dodaje, że po tego rodzaju analizach wdrażane są następne etapy luzowania obostrzeń. Uruchamianie kolejnych sektorów gospodarki będzie zależało od rozwoju epidemii.
Przekroczyliśmy barierę 20 tys. wykonanych testów dziennie
Jak się dowiedział DGP, pod uwagę brana jest m.in. sytuacja w powiatach. Reakcję mogłoby wywołać przekroczenie wzrostu nowych przypadków o 50 osób na 100 tys. mieszkańców. Taki wskaźnik został przyjęty w Niemczech. Gdyby wartość ta została przekroczona tylko w danym regionie, tam można byłoby wprowadzić obostrzenia.
Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz nie mówi „nie” scenariuszom selektywnym. – Jeżeli minister zdrowia stwierdzi, że ta liczba przypadków na Śląsku jest na tyle niepokojąca, że tam odmrażanie gospodarki powinno wyglądać inaczej i przebiegać w innym tempie – dodaje. – Każdy scenariusz jest ciągle możliwy. Ale do tej pory nie było potrzeby selektywnego podejścia do poszczególnych regionów. Wynikało to z tego, że przypadki zakażeń do tej pory były, bez kilku wyjątków, rozłożone niemal równomiernie – tłumaczy Jadwiga Emilewicz.
Analizowana jest także mobilność ludności – z jednej strony Ministerstwo Cyfryzacji monitoruje to, jak się poruszamy według aktywności komórek; wysyłane są także ankiety, w których Polacy spowiadają się m.in. jak często i ilu znajomych odwiedzają.
W danych epidemiologicznych nie ma jednak szczególnego potwierdzenia obrania takiej, a nie innej daty początku czy kolejnych etapów odmrażania. Trzeci etap odmrażania państwa od 18 maja przewiduje przede wszystkim ponowne uruchomienie sektora usług. Pracę w rygorze sanitarnym zaczną fryzjerzy i salony kosmetyczne. Otwarte zostaną też restauracje – pod warunkiem zachowania limitu co najmniej 4 mkw. na osobę i 2 m odległości między stolikami. Goście będą mogli zdjąć maseczki siedząc przy stolikach.
Od przyszłej niedzieli będzie też można przyjąć do kościołów większą liczbę wiernych. Od 18 maja będą mogły też powrócić zajęcia praktyczne w szkołach. Z kolei od 25 maja będzie można prowadzić zajęcia dla klas 1–3 szkół podstawowych i maturzystów oraz ósmoklasistów przygotowujących się do egzaminów.
Luzowanie restrykcji dotyczy też rekreacji – na otwartych obiektach sportowych (np. orlikach) będzie mogło przebywać do 14 osób plus dwóch trenerów. W przyszłym tygodniu mają też ruszyć dwie fabryki motoryzacyjne. Tyska fabryka Fiata chce wznowić prace 17 maja. Z kolei francuska Grupa PSA postanowiła uruchomić produkcję silników w Tychach.
W innych krajach decyzję o odmrażaniu motywowały różne względy. W Austrii, która zaczęła ten proces jako pierwsza w Europie, była to malejąca liczba przypadków. Kiedy 6 kwietnia ogłoszono plan restartu, kraj był już po szczycie zachorowań. Od 19 kwietnia, czyli pięć dni po rozpoczęciu rozmrażania, nie przekroczyła ona 100 przypadków dziennie.
Trochę bardziej skomplikowana jest sytuacja w Hiszpanii i Włoszech. Tutejsze gospodarki rozmrażają się powoli, choć dziennie notuje się nawet po tysiąc nowych przypadków – to i tak ułamek tego, co w szczycie. Biorąc jednak pod uwagę znacznie ostrzejszy niż gdzie indziej przebieg pandemii tutejsi politycy pilnie wpatrywali się także w statystyki dotyczące liczby hospitalizacji. Dla przykładu wczoraj na oddziałach intensywnej opieki medycznej we Włoszech znajdowało się 952 pacjentów z koronawirusem – jedna czwarta tego, co w szczycie z początku kwietnia.
W uboższych krajach – jak Indie czy Pakistan – rządy znajdują się pod olbrzymią presją, aby pozwolić wrócić ludziom do pracy, toteż znoszą restrykcje pomimo tego, że liczba przypadków rośnie (drugi szczyt zachorowań przeżywa właśnie Iran).