Na wynikach spółki w I kwartale zaważyły spadek sprzedaży paliw oraz przecena zapasów ropy.
Mimo zysku operacyjnego EBITDA według LIFO na poziomie 1,6 mld zł wynik netto PKN Orlen po trzech miesiącach tego roku wyniósł minus 2,2 mld zł. Spółka dokonała odpisów aktualizujących wartość aktywów wydobywczych oraz zapasów ropy na kwotę 2,5 mld zł. To rezultat drastycznej przeceny na światowych rynkach na skutek koronawirusa i spadku popytu, a także wcześniejszej wojny cenowej między wiodącymi producentami surowca (m.in. Arabii Saudyjskiej i Rosji). Ponadto niskie ceny ropy pozwoliły spółce na poprawę marż handlowych na paliwach.
Nie tylko efekty księgowe odpisów zaważyły na wyniku. W I kw. o 13 proc. wobec ubiegłego roku spadły przychody. Jedna z przyczyn to spadek sprzedaży paliw. W związku z zamrożeniem gospodarki w marcu zmniejszyła się ona o 13 proc., nie było też dobrze kwietniu, ale teraz sytuacja wraca do normy. – Wraz ze znoszeniem kolejnych restrykcji w poruszaniu się widzimy, że z tygodnia na tydzień ta sytuacja poprawia się – powiedziała podczas konferencji wynikowej Patrycja Klarecka z zarządu Orlenu. Płocka spółka liczy na dalszy wzrost popytu na paliwa wraz z odmrażaniem gospodarki.
Zapowiada też kontynuację działań rozwojowych. – Nie zmniejszamy tempa naszych inwestycji, ale również bardzo uważnie obserwujemy sytuację związaną z rozwojem pandemii COVID-19 i na bieżąco analizujemy sytuację rynkową. Jednak na chwilę obecną podtrzymujemy chęć realizacji naszego planu inwestycyjnego na poziomie 7,7 mld zł w 2020 r., tak jak wcześniej deklarowaliśmy. W I kwartale zakończyliśmy budowę głównej części instalacji polietylenu w Czechach, rozpoczęliśmy proces wyboru projektanta morskich farm wiatrowych na Bałtyku, jak również rozpoczęliśmy budowę Visbreakingu w Płocku oraz w ramach programu rozwoju petrochemii podpisaliśmy umowę na licencję i projekt bazowy dotyczący budowy zdolności produkcyjnych fenolu. Konsekwentnie rozwijamy naszą sieć stacji, otwierając kolejne na Litwie i w Niemczech – wymieniał Zbigniew Leszczyński, odpowiadający za rozwój w zarządzie Orlenu.
Reklama
Leszczyński odniósł się też do planowanego przejęcia Lotosu. Podał kolejną spodziewaną datę ostatecznej decyzji Komisji Europejskiej w tej sprawie – 30 czerwca. 8 kwietnia Komisja przesłała płockiej spółce formalne zastrzeżenia co do tego połączenia. Bruksela wyrażała obawy m.in., że po połączeniu powstanie monopol na rynku hurtowym paliw w Polsce. Orlen odpowiedział Komisji na początku maja i zaproponował tzw. środki zaradcze. Komisja powinna teraz przeprowadzić konsultacje rynkowe tych środków. Orlen spodziewa się też po drodze tzw. hearingu, czyli quasi-rozprawy sądowej, po której Komisja podejmie decyzję. Jeśli pod koniec czerwca Bruksela zgodziłaby się na przejęcie (zapewne nie obejdzie się bez warunków z jej strony), sama transakcja według Patrycji Klareckiej mogłaby się odbyć jesienią. Byłby to kolejny duży ruch – 30 kwietnia Orlen nabył 80 proc. akcji Grupy Energa.
Zapytaliśmy doradcę inwestycyjnego Biura Maklerskiego BNP Paribas Jerzego Nikorowskiego o prognozę sytuacji na rynku ropy i o możliwości realizacji planowanych inwestycji przez Orlen. – Przeceny na rynku ropy są prawdopodobnie krótkotrwałe i wynikają z nadpodaży w produkcji połączonej z niedoborem pojemności magazynów surowca. Już w tegorocznych kontraktach terminowych na gatunek WTI widzimy, że cena za kilka miesięcy będzie zmierzała w kierunku ponad 30 dol. za baryłkę i w kolejnych miesiącach utrzymywać się będzie tendencja wzrostowa. Rentowność wydobycia i przerobu będzie się odwracała, jest szansa, że te części działalności spółki będą bardziej rentowne po odmrożeniu gospodarki – powiedział DGP. Nikorowski spodziewa się również zauważalnego odbicia w popycie na paliwa i produkty ropopochodne. – Czy w tej sytuacji spółkę będzie stać na realizację wszystkich inwestycji? Nic nie wskazuje na to, że nie będzie jej stać, bo zachwianie jest krótkoterminowe – podsumował.