Przejęcie mBanku to dla nabywcy duży awans na polskim rynku. Czynnikiem ryzyka są klienci, którzy nie dają zbyt dużo zarobić
Bank Pekao wyrósł na najpoważniejszego kandydata do przejęcia mBanku. Najpoważniejszego, ale nie jedynego, bo – jak wynika z nieoficjalnych informacji – nie jest to jedyny oferent. Wcześniej wskazywano, że chętny do kupna czwartego banku na naszym rynku jest też amerykański fundusz private equity Apollo. Mówiono również o zainteresowaniu ze strony PKO BP oraz Credit Agricole. Według Reutersa dwa ostatnie podmioty ostatecznie nie biorą udziału w wyścigu o mBank.
Cezary Stypułkowski, prezes instytucji wystawionej na sprzedaż przez niemiecki Commerzbank, od początku nie ukrywał, że najbliższy byłby mu scenariusz kupna przez inwestora, który dotąd był nieobecny na naszym rynku.