Sąd Najwyższy podtrzymał karę ponad 1 mln zł dla PKP PLK za opóźnienie w wykonaniu decyzji prezesa Urzędu Transportu Kolejowego.
Reklama
Dotyczyła ona stosowania przez zarządcę infrastruktury kolejowej bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Polegały one na udzielaniu im niespójnych informacji – to, co ogłaszano przez megafony, nie zgadzało się z tym, co wyświetlano na tablicy – na kilku największych warszawskich stacjach kolei miejskiej. Prezes UTK nakazał niezwłoczne ich zaprzestanie. PKP PLK najpierw wniosło o ponowne rozpatrzenie, a następnie wniosło skargę do sądów administracyjnych, jednak ostatecznie w 2017 r. NSA potwierdził prawidłowość decyzji (wydanej trzy lata wcześniej) i stała się ona prawomocna.
Zarządca jednak wciąż zwlekał z jej wykonaniem, za co urząd ukarał go karą pieniężną. Przepisy określają jej maksymalną wysokość na 5 tys. euro za każdy dzień opóźnienia. W tym przypadku kara za 180 dni zwłoki wyniosła ok. 220 tys. euro, czyli nieco ponad milion złotych. PKP PLK jednak odwoływał się także od tej decyzji, tym razem do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Ten jednak oddalił skargę, a jego wyrok podtrzymał sąd apelacyjny. Spółka wniosła więc skargę kasacyjną do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.
Głównym zarzutem było nieuwzględnienie przez urząd całości okoliczności, w szczególności winy skarżącej w opóźnieniu wykonania decyzji. Pełnomocnik PKP PLK podnosił, że zarządca może przekazać informacje pasażerom dopiero wówczas, gdy otrzyma je od przewoźników. Ponadto jego zdaniem sąd powinien zbadać, czy do deliktu, będącego podstawą kary, faktycznie doszło.
Z kolei pełnomocnik prezesa wskazał, że w tym postępowaniu nie można już kwestionować decyzji o stosowaniu nieuczciwych praktyk. Zarządca infrastruktury – zdaniem urzędu – nie może też zasłaniać się zależnością od przewoźników. Łączą go bowiem z nimi umowy, które pozwalają wpływać na ich działania, w tym przekazywanie informacji.
Sąd oddalił skargę kasacyjną, wskazując, że w tym wypadku celem sankcji nie jest odpłata za delikt, ale zmuszenie do wykonania prawomocnej decyzji oraz zapobieżenie niewykonywaniu ich w przyszłości. Oznacza to, że wina podmiotu nie ma znaczenia, a liczy się to, czy spełnia przesłanki. Urząd wziął pod uwagę zachowanie spółki oraz jej możliwości finansowe i wymierzył adekwatną karę administracyjną.

orzecznictwo

Orzeczenie SN z 22 stycznia 2020 r., sygn. akt I NSK 76/18 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia