W Ministerstwie Sprawiedliwości rodzi się koncepcja, jak rozprawić się z patologiami, których nadal wiele w windykacji. Przedstawiciele branży uważają, że wystarczy kodeks etyki, nad którym już zaczęto prace. I argumentuje, że ustawowa regulacja uderzy zbyt mocno w ich klientów, którzy dochodzą należności.
Branża ustala swoje porządki, aby uprzedzić ministerstwo
Przedstawiciele branży windykacyjnej – bądź, jak sami wolą się określać, branży zarządzania wierzytelnościami, bo windykacja się źle kojarzy – nie mają ostatnio najlepszych nastrojów. Powodem nie są bynajmniej wyniki finansowe. Biznes na razie idzie nieźle: gdy popatrzeć w słupki, okazuje się, że ten z przychodem w większości dobrze zarządzanych firm góruje nad tym pokazującym wydatki. Firmy jednak martwi to, że w ostatnim czasie otoczenie legislacyjne zmienia się na niekorzyść biznesu. Wiele takich ustawowych zmian już weszło lub niebawem wejdzie w życie. Większość premiuje dłużników, a nie wierzycieli. A tym samym utrudnia życie branży windykacyjnej.