Z marnowaniem sprzedawanej żywności mają walczyć nie tylko hipermarkety

autor: Jakub Pawłowski, Joanna Śliwińska03.09.2019, 10:34; Aktualizacja: 03.09.2019, 10:34
sklep, market, hipermarket, zakupy, handel

Docelowo przepisy nakazujące przekazywanie jedzenia organizacjom pozarządowym obejmą sklepy o powierzchni powyżej 250 mkw. Ale w porównaniu z większymi o powierzchni powyżej 400 mkw. będą one miały dwa lata więcej na przygotowanie się do zmian.źródło: ShutterStock

Docelowo przepisy nakazujące przekazywanie jedzenia organizacjom pozarządowym obejmą sklepy o powierzchni powyżej 250 mkw. Ale w porównaniu z większymi o powierzchni powyżej 400 mkw. będą one miały dwa lata więcej na przygotowanie się do zmian.

Tydzień temu w tygodniku Samorząd i Administracja (DGP z 28 sierpnia 2019 r. „Bez pomocy samorządów trudno będzie skończyć z marnowaniem żywności”) pisaliśmy, że ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności, choć potrzebna i nowatorska, nie ułatwiła współpracy organizacji pozarządowych z samorządami. Cały ciężar zapobiegania marnowaniu żywności przerzucono natomiast na przedsiębiorców-sprzedawców żywności. Takie rozłożenie obowiązków spotkało się z krytyką branży. Autorzy ustawy wyjaśniali, że nowe przepisy koncentrują się na sektorze dystrybucji, bo istniejące już udogodnienia podatkowe (zwolnienie z podatku od darowizn żywności) są wykorzystywane głównie przez producentów. Dystrybutorzy zaś, w szczególności duże sklepy, mają duży potencjał do ograniczenia zjawiska marnowania żywności ze względu chociażby na zaawansowaną infrastrukturę techniczną. Business Centre Club zwracał uwagę, że dystrybucja żywności odpowiada tylko za mały procent jej marnowania i proponował objęcie ustawą także producentów. Ale tak też się nie stało.

Na razie naprawdę duże

Zanim przejdziemy jednak do szczegółów, wyjaśnijmy podstawowe pojęcia używane przez ustawę, takie jak „sprzedawca żywności”. Oznacza ono podmiot prowadzący przedsiębiorstwo spożywcze w zakresie detalicznej lub hurtowej sprzedaży żywności o powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw. (przez pierwsze dwa lata obowiązywania ustawy ‒ powyżej 400 mkw.), w której przychody ze sprzedaży żywności stanowią co najmniej 50 proc. przychodów ze sprzedaży. Jak widać, ustawa (mimo że jej autorzy w uzasadnieniu traktują placówki powyżej 250 mkw. jako duże sklepy) dotyczy nie tylko hipermarketów, lecz także dość małych placówek handlowych. W ocenie Polskiej Izby Handlu, gdyby przepisy były obowiązujace od razu dla sklepów powyżej 250 mkw., to nakładałyby nadmierne obowiązki i obciążenia na mniejsze podmioty, które i tak już funkcjonują w bardzo trudnej rzeczywistości gospodarczej. Jak informuje Waldemar Nowakowski, prezes PIH, organizacja występowała o objęcie ustawą marketów o powierzchni powyżej 500 mkw., ale parlamentarzyści nie zgodzili się na takie rozwiązanie. Jedyne co, to wprowadzili dwuletni okres przejściowy, podczas którego mniejsze sklepy będą mogły przygotować się do stosowania nowych przepisów.

Większe ustawę muszą zastosować od razu. Zresztą specjalnie to nie dziwi, w końcu akurat one dysponują lepszą infrastrukturą pozwalającą na stosowanie jej przepisów, a czasami i doświadczeniem w przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Na przykład Lidl Polska prowadzi system przecen, aby skutecznie minimalizować straty. ‒ Każdy sklep monitoruje termin przydatności do spożycia sprzedawanych artykułów, a gdy czas ten jest krótki, produkty objęte są promocyjnymi cenami – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, przedstawicielka firmy.

Przy definiowaniu żywności ustawa posługuje się art. 2 rozporządzenia WE nr 178/2002 z 28 stycznia 2002 r., zgodnie z którym pojęcie to oznacza jakiekolwiek substancje lub produkty, przetworzone, częściowo przetworzone lub nieprzetworzone, przeznaczone do spożycia przez ludzi lub których spożycia przez ludzi można się spodziewać. [ramka]

Jakie produkty uwzględnia ustawa

Chodzi w szczególności o takie produkty, którym upływa termin przydatności do spożycia lub data minimalnej trwałości albo opakowanie ma jakieś wady. Wystarczy bowiem, że opakowanie jest np. wgniecione, a klienci już nie chcą go kupić i cały produkt trzeba przeznaczyć do utylizacji. Trzeba jednak podkreślić, że chodzi o takie uszkodzenia, które nie wpływają na jakość produktu.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane