Nadzieję daje przełomowy wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który unieważnił całą umowę ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Co prawda dotyczył konsumenta, ale zdaniem prawników daje ogromne nadzieje również osobom prowadzącym biznes.
DGP
W ciągu ostatnich kilkunastu lat niemal pięć milionów Polaków wykupiło ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (tzw. uefki) na kwotę ok. 50 mld zł. Umowy zawarło co najmniej kilkaset tysięcy osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Część ubezpieczycieli oferowało bowiem uefki przedsiębiorcom – z jednej strony ubezpieczenie było na życie prowadzącego działalność, z drugiej wskazywano w kontrakcie, że mowa o przedsiębiorcy. Niestety w większości przypadków to ubezpieczyciele na nich zarobili, ale ludzie stracili. W najlepszym razie po kilka, a niekiedy nawet po kilkaset tysięcy złotych. Dobra wiadomość jest jednak taka, że po ich stronie stanął Sąd Apelacyjny w Warszawie. O przełomowym wyroku, który zapadł 24 maja 2019 r. (sygn. akt V ACa 451/18), informowaliśmy na łamach DGP kilka dni temu. Przypomnijmy: sąd unieważnił całą umowę, stwierdzając, że jej charakter nie odpowiadał umowie ubezpieczenia. Jakie to bowiem ubezpieczenie, skoro 99 proc. środków było inwestowanych w obligacje, a jedynie 1 proc. w ochronę? Sąd wskazał, że nieakceptowalne jest zawieranie umów, na których zyskać może tylko jedna strona transakcji.
Do naszej redakcji przyszło kilkadziesiąt wiadomości w sprawie orzeczenia. W kilku z nich osoby prowadzące działalność gospodarczą pytają: czy ten wyrok to szansa także dla mnie, skoro w chwili zawierania umowy prowadziłem biznes i jest to uwidocznione w kontrakcie?

Znaczenie orzeczenia

Pytania naszych czytelników sprowadzają się w zasadzie do tego, czy sytuacja przedsiębiorców, którzy utopili pieniądze w uefkach, i osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej jest taka sama, czy może różna.
‒ Nie powinno to mieć znaczenia dla oceny ważności takiej umowy – twierdzi radca prawny Tomasz Maruszewski. A to choćby dlatego, że stołeczny sąd unieważnił umowę na podstawie art. 58 kodeksu cywilnego. ‒ Przepis ten nie rozróżnia umów sprzecznych z ustawą czy zasadami współżycia społecznego poprzez czynnik statusu konsumenta lub przedsiębiorcy, a więc status ten pozostaje bez znaczenia dla oceny ważności bądź nieważności umowy ‒ dodaje mec. Tomasz Maruszewski. Podobnie uważa Mariusz Kowolik, radca prawny i partner w kancelarii Sadkowski i Wspólnicy. I tłumaczy, że rozstrzygnięcie warszawskiego sądu jest o tyle wyjątkowe ‒ i z wyjątkowości tej będą mogły skorzystać również osoby prowadzące biznes ‒ że sąd skupił się na sprzeczności uefek z ustawą. Wskazał bowiem, że treść zawieranych umów była sprzeczna z naturą umowy ubezpieczenia. Bez znaczenia zatem jest, czy pod umową podpisał się konsument, czy przedsiębiorca. Kłopot bowiem dotyczy umowy jako takiej i z tego powodu sąd orzekł jej nieważność. Ale eksperci przyznają jednocześnie, że wspomniany wyrok, choć przełomowy, zapewne nie będzie wzorcem dla ogółu sędziów we wszystkich sprawach. Poszczególne uefki, oferowane przez różnych ubezpieczycieli, różniły się bowiem od siebie. Jedne bardziej przypominały umowy ubezpieczenia, inne mniej. Nie jest więc powiedziane, że wszystkie będą podlegały unieważnieniu. Możliwy jest wariant, gdy przy niektórych kontraktach sąd stwierdzi tylko i aż abuzywność niektórych klauzul (co spowoduje, że klient odzyska część środków, ale nie wszystkie). W tym przypadku również osoby prowadzące biznes nie będą jednak w gorszej sytuacji niż konsumenci. Przede wszystkim powinny dowodzić, że zawierały umowę bez związku z prowadzoną działalnością gospodarczą (trudno przecież uznać, by ubezpieczenie na życie miało związek z prowadzonym biznesem).
‒ Ale i tak art. 805 par. 4 kodeksu cywilnego, który odnosi się do umów ubezpieczenia, nakazuje stosowanie ochrony konsumenckiej dotyczącej klauzul abuzywnych również w stosunku do przedsiębiorcy, który zawarł umowę ubezpieczenia w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą. Oznacza to, że w odniesieniu do umów ubezpieczenia zarówno przedsiębiorca (i to taki, który zawarł umowę w związku z działalnością gospodarczą), jak i konsument są traktowani tak samo pod kątem rozpatrywania klauzul abuzywnych – zauważa mec. Tomasz Maruszewski.
Jakkolwiek więc co do zasady od przedsiębiorcy można oczekiwać większej ostrożności i przyjmuje się, że od profesjonalisty w obrocie należy wymagać więcej, to w kontekście uefek status ubezpieczonego jest bez znaczenia.

Kwestia przedawnienia

Należy jednak rozróżnić sytuację osób, które wystąpiły już z powództwem do sądu przeciwko ubezpieczycielowi, a tymi, które dopiero planują to zrobić. W przypadku tych ostatnich istnieje bowiem ryzyko, że roszczenie się przedawniło. Na szczęście, mimo że przez lata ubezpieczyciele przekonywali, że roszczenia związane z uefkami przedawniają się z upływem trzech lat, Sąd Najwyższy w trzech jednobrzmiących uchwałach z 10 sierpnia 2018 r. (sygn. akt III CZP 13/18, III CZP 20/18 i III CZP 22/18) stwierdził, że przedawnienie należy liczyć zgodnie z art. 118 kodeksu cywilnego. Czyli na potrzeby zawartych około dekadę temu umów przyjąć należy termin 10-letni (od 9 lipca 2018 r., po wejściu w życie nowelizacji kodeksu cywilnego, o której wiele pisaliśmy, wynosi on sześć lat). Ale i tak wiele spraw może być na granicy przedawnienia. Dlatego jeśli drobny przedsiębiorca chciałby odzyskać pieniądze od ubezpieczyciela, powinien go pozwać jak najszybciej.
‒ Sposobem na przerwanie biegu przedawnienia jest wystąpienie do sądu z wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej, w trybie art. 185 kodeksu postępowania cywilnego. Postępowanie to polega na złożeniu stosownego wniosku, a następnie przeprowadzeniu jednego, dość krótkiego posiedzenia sądowego, w którym wezwany oświadcza, czy chce zawrzeć ugodę, czy też nie. To stosunkowo tani i prosty środek. Przeprowadzenie postępowania pojednawczego powoduje, że bieg przedawnienia biegnie od nowa ‒ wskazuje mecenas Tomasz Maruszewski. Bez znaczenia dla przerwania biegu przedawnienia jest to, czy do ugody dojdzie, czy nie.

Drożej niż dotychczas

Niestety trzeba się liczyć z kosztami i to większymi niż dotychczas. ‒ 21 sierpnia w życie weszły zmiany w ustawie z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 785 ze zm.). Do tej pory wniosek podlegał opłacie 40 zł lub maksymalnie 300 zł. Tymczasem teraz w związku z nowelizacją od wniosku pobierać się będzie 1/5 należnej opłaty od pozwu, co oznacza znaczny wzrost opłat przy wielotysięcznych roszczeniach. Przykładowo przy kwocie 200 tys. zł opłata od wniosku o zawezwanie do próby ugodowej będzie wynosić 2000 zł zamiast dotychczasowych 300 zł ‒ spostrzega Mariusz Kowolik.
A co z tymi, którzy już wnieśli powództwo, ich sprawa jest w toku, ale zamiast unieważnienia całej umowy żądali tylko zwrotu części opłat (np. opłaty likwidacyjnej)? ‒ Jeżeli klient zażądał pierwotnie zwrotu części lub całości uiszczanych składek z uwagi na wystąpienie klauzul abuzywnych, to może zmienić swoją argumentację prawną i żądać unieważnienia umowy. Jeśli zaś dochodził zwrotu np. tylko opłaty likwidacyjnej, to będzie musiał rozszerzyć wniesione przez siebie powództwo o dodatkowe uiszczone kwoty, co będzie wiązało się z dodatkowymi opłatami sądowymi – wyjaśnia mec. Tomasz Maruszewski.
Na czym polega problem
Ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (uefka) to ubezpieczenie inwestycyjne mające charakter ochronno-inwestycyjny. Część składki jest przeznaczana na pokrycie przewidzianej umową ochrony, reszta zaś na zakup jednostek uczestnictwa w funduszu inwestującym środki, m.in. w akcje i obligacje. Nie należy go mylić z polisolokatą, która jest grupowym ubezpieczeniem na życie/dożycie i polega na tym, że w razie zajścia zdarzenia objętego ochroną (czyli na ogół osiągnięcia określonego wieku) zakład wypłata klientowi świadczenie w wysokości równej wpłaconej przez klienta składce powiększonej o ustalony procent.
Kłopoty z uefkami związane były z wieloma klauzulami abuzywnymi. Po pierwsze, konstrukcja umowy przewidywała, że na część ochronną szedł niewielki procent wpłacanych składek, przez co de facto umowa miała charakter inwestycyjny, a nie ubezpieczeniowy (a ubezpieczyciel nie realizował stosownych wymogów informacyjnych dotyczących inwestycji). Po drugie, ubezpieczyciele zapewniali sobie opłaty administracyjne w wysokości nawet kilkunastu procent wartości wpłaconej kwoty, które nijak miały się do realnie ponoszonych kosztów. Po trzecie, za rezygnację z uefki przed określonym terminem naliczano opłatę likwidacyjną, która sięgała nawet 99 proc. wartości polisy, w przypadku gdy umowę rozwiązywano niedługo po jej zawarciu. ©℗
Dlaczego uefki oferowano prowadzącym działalność gospodarczą?
Po pierwsze i najważniejsze ‒ bo przepis przyznający ochronę konsumencką przedsiębiorcom przy umowach ubezpieczenia wprowadzono do kodeksu cywilnego dopiero 10 sierpnia 2007 r. (Dz.U. nr 82, poz. 557), zatem dla korporacji lepiej było do tego czasu zawrzeć umowę z przedsiębiorcą. Po drugie, bo część oferty ubezpieczycieli była kierowana do sektora MSP (i uefki oferowano np. tym, którzy mają firmowe konto w określonym banku; zresztą uefki oferowały także same banki). I po trzecie wreszcie, by ubezpieczyciele i banki pośredniczące w zawieraniu umów mogli lepiej profilować swoją przyszłą ofertę.

opinia eksperta

Wydane przez warszawski Sąd Apelacyjny orzeczenie nie stanowi przejawu szczególnej ochrony konsumentów, lecz dotyczy naruszenia zasady swobody kontraktowej. Artykuł 3531 kodeksu cywilnego stanowi, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Przywołany przepis ma zastosowanie nie tylko wobec konsumentów, również lecz także do przedsiębiorców. Daleko idące naruszenie zasady swobody kontraktowej skutkuje nieważnością czynności prawnej. Nieważność umowy powoduje bezskuteczność umowy od momentu jej zawarcia, co czyni poniesione wzajemne świadczenia nienależnymi.
Należy jednak pamiętać, że sam fakt zawarcia umowy ubezpieczenia na życie z UFK nie przesądza o nieważności umowy tego rodzaju. Ustawodawca wprowadził do katalogu ubezpieczeń również ubezpieczenie na życie z UFK, co czyni je prawnie dopuszczalnym. Nieważność umów tego rodzaju wynika z konstrukcji produktów, które powodują, że dana umowa jest nieważna. A zatem ustalenie nieważności umowy wymaga wystąpienia zapisów, o których mowa w omawianym wyroku. W umowie tego rodzaju aspekt ochrony powinien być przeważający, a funkcja inwestycyjna powinna być tylko dodatkiem.
Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą, które już złożyły powództwo, mogą je rozszerzyć o nowe żądanie zapłaty całości wpłaconych świadczeń z tytułu nieważności umowy. To dopuszczalne, przy czym najpewniej będzie wiązało się z istotną modyfikacją pozwu. Od rozszerzonego powództwa konieczne będzie uiszczenie dodatkowej opłaty od pozwu w zakresie do tej pory nieuiszczonym. Rozszerzenie powództwa może również wpłynąć na właściwość sądu.