Nawet jeśli to klient otworzył na oścież drzwi i uderzył w jadący pojazd, odpowiedzialność można przypisać taksówkarzowi.
Kobieta spieszy się na spotkanie. Zamawia taryfę. Jest już blisko miejsca docelowego. Brakuje dogodnego miejsca do postoju, więc taksówkarz zatrzymuje się na chodniku przy drodze. Pasażerka wysiada od strony kierowcy (na ulicę), bo tak jej wygodniej. Sytuacja, jakich codziennie w kraju są dziesiątki. Co jednak, gdy pasażerka tak otworzy drzwi, że uderzy nimi w jadący pojazd? Czy należy mówić o wyłącznej odpowiedzialności nieostrożnej kobiety, czy też winę ponosi profesjonalista w obrocie – taksówkarz, który powinien przewidywać takie sytuacje?

Aż do wyjścia