Powód może wybrać sąd, w którego okręgu wystąpiły realne skutki naruszenia jego dobrego imienia lub reputacji przedsiębiorstwa – tak wynika z aktualnego orzecznictwa Sądu Najwyższego. A taka wykładnia zdecydowanie ułatwia dochodzenie roszczeń.

W postępowaniu cywilnym zasadą jest, że pozew składa się przed sądem właściwym dla siedziby lub miejsca zamieszkania pozwanego. Od tej zasady istnieją jednak wyjątki, np. gdy strony inaczej umówiły się w umowie lub prawo wyboru innego sądu dopuszcza ustawa. Takie uprawnienie zawarte jest m.in. w art. 35 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1360 ze zm.; dalej: k.p.c.), który stanowi, że „Powództwo o roszczenie z czynu niedozwolonego wytoczyć można przed sąd, w którego okręgu nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę”.

Obecnie nie powinno już budzić wątpliwości, że roszczenia z tytułu naruszenia dóbr osobistych, podobnie jak np. z czynów nieuczciwej konkurencji, również objęte są tym przepisem. Taka interpretacja została potwierdzona w postanowieniu Sądu Najwyższego z 28 czerwca 1989 r. (sygn. akt I CZ 170/89). Z kolei w dwóch uchwałach podjętych 15 grudnia 2017 r. (sygn. akt III CZP 82/17 i III CZP 91/17) SN uznał, że przez pojęcie „nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę” należy rozumieć nie tylko miejsce, w którym doszło do zdarzenia powodującego szkodę, lecz także miejsce, gdzie wystąpił jego skutek (szkoda się zmaterializowała).

Reklama

Wzorem wykładnia TSUE

Takie rozumienie przepisu ustawy nie było wcześniej wcale oczywiste, a wręcz można było je określić jako kontrowersyjne, niezgodne z literalnym brzmieniem przepisu. SN uznał jednak, że art. 35 k.p.c. powinien być rozumiany tak samo, jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozumie podobnie brzmiący art. 7 pkt 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 z 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE z 2012 r. L 351, s. 1 ze zm.), którego wykładni TSUE dokonał m.in w połączonych sprawach C-509/09 i C-161/10. Jakie są tego praktyczne skutki?

Reklama

W przypadku naruszeń mających miejsce w internecie rozróżnienie to ma bardzo doniosłe i wymierne znaczenie. Miejsce działania naruszającego znajduje się tam, gdzie doszło do publikacji. Pytanie, czy w przypadku publikacji internetowej jest to miejsce, w którym wprowadzono tekst do komputera sprawcy. Czy może siedziba serwisu, na którym doszło do naruszenia, lub miejsce, gdzie umieszczono jego serwery? A co, jeśli siedziby portalu albo miejsca położenia serwerów nie da się łatwo ustalić lub znajdują się one za granicą?

O wiele prościej jest ustalić miejsce wystąpienia skutku – jest ono tam, gdzie wpływ na dobre imię osoby lub renomę przedsiębiorstwa był największy. Czyli w praktyce tam, gdzie mogą wystąpić największe szkody na reputacji – gdzie ktoś mieszka, prowadzi działalność gospodarczą lub zawodową, gdzie znajdują się jego klienci lub współpracownicy. Innymi słowy, tam, gdzie mieści się centrum czyjejś aktywności życiowej, zawodowej lub gospodarczej.

W I instancji orzeczenia nie zawsze korzystne

Mimo tak wydawałoby się jednoznacznej interpretacji dokonanej przez Sąd Najwyższy nie zawsze wykładnia przepisów o właściwości jest oczywista dla sądów I instancji (sądów okręgowych), zwłaszcza w przypadku naruszeń dokonanych w internecie. Niejednokrotnie, mimo że powodowie powoływali się na art. 35 k.p.c. i uchwały SN z 15 grudnia 2017 r., sądy I instancji w okręgach znajdujących się na różnych krańcach Polski odmawiały prawa wyboru jurysdykcji według właściwości przemiennej. Konieczne więc było składanie zażaleń do właściwych sądów apelacyjnych. Termin na takie zażalenie wynosi siedem dni. W omawianych przypadkach, wskutek rozpoznania zażaleń, sądy apelacyjne uchylały niekorzystne orzeczenia.

Jak pokazuje praktyka, sądy I instancji często wynajdują różne argumenty, aby stwierdzić brak swojej właściwości na podstawie art. 35 k.p.c. Można spotkać się m.in. ze stanowiskiem, że:

  • zdarzeniem wywołującym szkodę jest wprowadzenie danych na serwery, więc sądem właściwym powinien być sąd okręgu, gdzie znajdują się serwery;
  • o właściwości sądu decyduje wyłącznie miejsce samego zdarzenia wywołującego szkodę, a nie jego skutku;
  • odmowę zastosowania art. 35 k.p.c. mogą uzasadniać względy celowościowe, np. jeśli większość świadków i pozwani mają miejsce zamieszkania w okręgu innego sądu;
  • uchwała SN z 15 grudnia 2017 r., sygn. akt III CZP 91/17, została podjęta na gruncie „specyficznego stanu faktycznego, gdzie działania strony pozwanej były kilkuetapowe i prowadzone na terenie obszarów właściwości rzeczowej wielu sądów okręgowych”;
  • „ewentualny korzystny wyrok dla powoda miałby takie samo znaczenie i odniósłby ten sam skutek niezależnie od tego, w jakim sądzie byłby wydany” (sic!).
Osoba dochodząca ochrony dobra osobistego może wytoczyć powództwo przed sąd, w którego okręgu działał sprawca, lub przed sąd, w którego okręgu to działanie spowodowało zagrożenie lub naruszenie dobra osobistego

Nie tylko Sąd Najwyższy łaskawy dla powoda

Specyfikę naruszeń mających miejsce w internecie dostrzegł Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w postanowieniu z 20 maja 2015 r. (sygn. akt I ACz 1056/15), zapadłym na kanwie sprawy przeciwko administratorowi portalu umożliwiającego ocenianie lekarzy. Sąd ten stwierdził, że miejsce położenia serwerów z punktu widzenia dóbr osobistych powódki nie ma istotnego znaczenia, a miejsce to jest zazwyczaj dosyć przypadkowe. Zdaniem sądu ważny jest rzeczywisty skutek, jaki zdarzenie to wywołało w kręgu adresatów – odbiorców danych o charakterze naruszającym dobra osobiste.

Z kolei w sprawie o sygn. akt I Acz 848/18, Sąd Apelacyjny w Gdańsku w postanowieniu z 11 października 2018 r. (nieopublikowane) podkreślił, że „przepisy o właściwości przemiennej stwarzają dla strony powodowej udogodnienie polegające na tym, że może ona według własnego uznania wybrać jako sąd miejscowo właściwy inny sąd niż ten, który jest właściwy według przepisów o właściwości ogólnej i tym samym skierować sprawę do sądu korzystniej dla siebie położonego, pozbawiając równocześnie pozwanego tej dogodności, jaką jest prowadzenie procesu przed sądem jego miejsca zamieszkania, pobytu lub siedziby”. Innymi słowy, wybór sądu według właściwości przemiennej stanowi prawo powoda, a wszelkie względy celowości mają co najwyżej znaczenie drugorzędne. Co więcej, jak podkreślił SN w uchwale z 15 grudnia 2017 r., sygn. akt III CZP 91/17, prawo to stanowi realizację norm konstytucyjnych (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz przepisów ratyfikowanych przez Polskę umów międzynarodowych (art. 6 ust. 1 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Dz.U. z 1993 r. nr 61, poz. 284 ze zm., art. 14 ust. 1 międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych wolności, Dz.U. z 1977 r. nr 38, poz. 167).

W innej sprawie toczącej się w 2018 r. przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie w postanowieniu z 10 lipca 2018 r. (sygn. akt I AGz 320/18, nieopublikowane) stwierdzono, że powód może wytoczyć powództwo „zarówno przed sąd, w którego okręgu przedmiotowe ogłoszenie zostało wprowadzone na stronę internetową, jak również przed sąd, w którego okręgu dostępność tej strony spowodowała zagrożenie lub naruszenie dóbr osobistych powoda”. Sąd Apelacyjny przychylił się do stanowiska powoda, że o właściwości sądu decyduje miejsce koncentracji jego aktywności zawodowej, rozumiane także jako miejsce, gdzie publikacja stałą się dostępna dla jego kontrahentów i klientów.

Warto też podkreślić, że z treści uchwał z 15 grudnia 2017 r. (w tym o sygn. akt III CZP 91/17) jednoznacznie wynika, że główny argument przesądzający o objęciu normą z art. 35 k.p.c. również miejsca, w którym nastąpił skutek zdarzenia wywołującego szkodę, miał charakter systemowy, tj. odnosił się do zgodności wykładni przepisów z całym systemem prawa. W tym przypadku, jak podkreślił SN w uchwale o sygn. akt III CZP 82/17, „w ramach zastosowania regulacji unijnej jurysdykcję krajową i właściwość miejscową konkretnego polskiego sądu uzasadniałoby nie tylko miejsce zdarzenia sprawczego, ale również miejsce jego szkodliwych skutków”, podczas gdy przy zastosowaniu jedynie art. 35 k.p.c. miejsce wystąpienia szkodliwych skutków pozostawałoby bez znaczenia.

Pokrzywdzony przedsiębiorca ma wybór

Podsumowując, aby skutecznie chronić biznes przed wszelkiego rodzaju czarnym PR, nieprawdziwymi informacjami i wulgarnymi komentarzami internautów, warto korzystać ze swoich praw, w tym prawa do sądu. Należy przy tym pamiętać, że będąc powodem, możemy też wybrać sąd w miejscu, gdzie wystąpiły realne skutki naruszenia naszego dobrego imienia lub renomy przedsiębiorstwa. Takim sądem najczęściej będzie sąd właściwy dla okręgu, gdzie mieści się centrum naszej aktywności życiowej, zawodowej lub gospodarczej, a z negatywną publikacją mogli zapoznać się nasi klienci, kontrahenci, współpracownicy, rodzina, znajomi i sąsiedzi. Za taką interpretacją opowiedział się Sąd Najwyższy, a dokonana przez niego wykładnia normy z art. 35 k.p.c. coraz skuteczniej toruje sobie drogę przez orzecznictwo sądów powszechnych. Pamiętajmy, że dochodzenie naszych praw przed sądem dla nas najwygodniejszym pozwala zaoszczędzić czas i ograniczyć koszty oraz może działać zniechęcająco na wszystkich, którzy nie licząc się z odpowiedzialnością za słowo, mogliby naruszać nasze dobra osobiste w przyszłości.

Obrona renomy firmy w internecie

Polskie prawo przewiduje możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych, m.in. dobrego imienia osoby lub renomy przedsiębiorstwa. Roszczenia będą uzasadnione, jeśli dane działanie jest bezprawne (np. nie jest podjęte w ramach przysługujących komuś uprawnień) i godzi w dobre imię osoby lub renomę przedsiębiorstwa. Naruszenie dóbr osobistych następuje zazwyczaj albo poprzez podanie nieprawdziwych negatywnych informacji, albo poprzez wyrażenie opinii w formie obraźliwej.

Gdy już stwierdzimy, że doszło do naruszenia naszych dóbr osobistych, warto przede wszystkim wezwać administratora portalu (usługodawcę hostingowego w rozumieniu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną) do usunięcia treści powodujących to naruszenie. Jesli to nie poskutkuje, można wytoczyć powództwo cywilne.

W przypadku naruszeń dóbr osobistych w internecie przeszkodą może być anonimowość naruszających. Warto pamiętać, że obecnie istnieją różne prawne sposoby na ustalenie tożsamości anonimowych użytkowników (jest to materiał do odrębnych rozważań), a w przypadku nieusunięcia wpisów na nasze uzasadnione żądanie odpowiedzialność może ponosić też administrator portalu.

Co mówią sądy?

Powód może wytoczyć powództwo zarówno przed sąd, w którego okręgu przedmiotowe ogłoszenie zostało wprowadzone na stronę internetową, jak również przed sąd, w którego okręgu dostępność tej strony spowodowała zagrożenie lub naruszenie dóbr osobistych powoda.

Sąd Apelacyjny w Krakowie w postanowieniu z 10 lipca 2018 r. (sygn. akt I AGz 320/18)

Przepisy o właściwości przemiennej stwarzają dla strony powodowej udogodnienie polegające na tym, że może ona według własnego uznania wybrać jako sąd miejscowo właściwy inny sąd niż ten, który jest właściwy według przepisów o właściwości ogólnej, i tym samym skierować sprawę do sądu korzystniej dla siebie położonego, pozbawiając równocześnie pozwanego tej dogodności, jaką jest prowadzenie procesu przed sądem jego miejsca zamieszkania, pobytu lub siedziby.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku w postanowieniu z 11 października 2018 r. (sygn. akt I Acz 848/18)

Mikołaj Prochownik, radca prawny, Konieczny Wierzbicki Kancelaria Radców Prawnych w Krakowie